Złomowanie kniei



Złomy informacyjne, nazywane też odłomami informacyjnymi, to system umownych znaków, jakie pozostawia myśliwy, lub przewodnik psa, w trakcie poszukiwania postrzałka, czyli rannej zwierzyny. W praktyce - są to małe gałęzie, ułożone na ziemi, lub wbite w ziemię. Układanie znaków informacyjnych na trasie ucieczki postrzałka, zwane złomowaniem kniei, oznacza drogę uchodzenia rannego zwierza i zwiększa szanse na jego podniesienie, czyli odszukanie. Zdarza się, że poszukiwania z jakichś powodów trzeba przerwać - np. zmierzch, konieczność zorganizowania pomocników poszukiwań, wyjazd po psa itp. Po wznowieniu poszukiwań dochodzenie postrzałka rozpoczynamy, dzięki odpowiedniemu oznakowaniu trasy, dokładnie w miejscu, w którym je przerwaliśmy. Złomowanie kniei zmniejsza przy tym trudności poszukiwawcze, wynikające z zamazania śladów i tropów przez deszcz czy rosę. .

Na odłomy informacyjne najlepiej nadają się gałązki świerkowe. Jeśli świerk nie rośnie w pobliżu można użyć gałązek innego drzewa. Zasadą jednak jest to, by na całej trasie uchodzenia postrzałka znaki układane były z gałęzi tego samego gatunku drzewa. Gałązki, których użyjemy do złomowania kniei, należy na krótkim odcinku okorować, by odróżnić je w ten sposób od innych np. przypadkowo nawianych przez wiatr.

lesniczyjpg

Złom stanowiskowy

Pierwszy znak to złom stanowiskowy. Tworzy go gałąź o długości 50-70 cm, okrzesana do ok. 1/3 swej długości od dołu z bocznych gałązek, pionowo wbita w ziemię w miejscu, w którym stał myśliwy w chwili oddania strzału. Jeśli strzał padł z ambony - znak wbija się tuż przy ambonie.

Złom kierunkowy

Kolejny znak to tzw. złom kierunkowy. Jest to gałązka o długości ok. 30 cm. Układamy ją płasko na ziemi tuż przy złomie stanowiskowym. Czubek złomu kierunkowego, jak strzałka drogowskazu, wskazuje kierunek, w którym jest zestrzał, czyli miejsce, gdzie stał zwierz w chwili przyjęcia kuli.

Złom zestrzałowy

Następny znak to złom zestrzałowy. Umieszczamy go w miejscu, w którym stał zwierz w chwili strzału. Jest on bardzo podobny do złomu stanowiskowego. Tworzy go wbita w ziemię gałąź. Jest jednak nieco krótszy - mierzy ok. 30-40 cm. Złom zestrzałowy jest też na długości krótszej, niż stanowiskowy, okrzesany od dołu z bocznych gałązek.

Złom główny

Tuż przy złomie zestrzałowym kładziemy na ziemi złom główny. Tworzy go gałązka o długości ok. 30. cm. Czubek złomu głównego, jak drogowskaz, pokazuje kierunek ucieczki zwierza po przyjęciu kuli z miejsca, w którym stała zwierzyna w chwili strzału.

Złomy przewodnie

Następne znaki to tzw. złomy przewodnie. To "szeregowe drogowskazy", układane na całej trasie uchodzenia zwierza. Kładziemy je płasko na ziemi. Są bardzo podobne do złomu kierunkowego i głównego, ale nieco mniejsze.

Muszą odwzorowywać trasę przemieszczania się postrzałka. Do ich położenia skłaniać powinien ślad farby, tropy, zmiana kierunku tropienia, dokonana przez psa itp. Czubek złomów przewodnich musi wskazywać kierunek ucieczki postrzałka.

Złom postrzałowy

Na całej trasie dochodzenia rannej sztuki - począwszy od zestrzału - możemy napotkać ślady farby, ścinkę, odłamki kości itp. Na tych - jakże ważnych w tropieniu - śladach , by były później dostrzeżone i by uchronić je przed zatarciem, kładziemy złomy postrzałowe. Przypominają złomy przewodnie, ale są od nich mniejsze. Poza tym, by dodatkowo odróżnić je od przewodnich, gałązki, pełniące rolę złomów postrzałowych, kładziemy wewnętrzną stroną do ziemi - w odróżnieniu od pozostałych złomów, leżących na ziemi, układanych stroną wewnętrzną do góry. Jeśli decydujemy się na osłonięcie jakiegoś ważnego śladu złomem postrzałowym - można dodatkowo wyróżnić to miejsce ułożeniem tuż obok złomu przewodniego.

Złom negatywny

Jeśli w trakcie dochodzenia postrzałka myśliwy uzna, że nie potrafi dalej określić trasy, ani nawet kierunku, ucieczki rannego zwierza - układa na ziemi złom negatywny. Trzeba go położyć w ostatnim punkcie świadomego poszukiwania, czyli np. przy ostatniej farbie, lub innym ostatnim wiarygodnym śladzie przejścia zwierzyny. Złom negatywny tworzą trzy krzyżujące się gałęzie. Jedna, najdłuższa, wskazuje czubkiem przypuszczalny, domniemany kierunek ucieczki zwierza. Na niej, pod kątek prostym, kładzie się dwie krótsze. Krótsze układamy na dłuższej w ten sposób, by czubek jednej skierowany był w prawo, drugiej w lewo.

Złom ostrzegawczy

Może się zdarzyć w czasie dochodzenia postrzałka, że gęsty podszyt, lub inne niesprzyjające warunki terenowe, powodują, iż złomy, układane na ziemi, są trudne do dostrzeżenia po wznowieniu poszukiwania rannej sztuki. Wówczas potrzebny jest tzw. złom ostrzegawczy, zwany też złomem orientacyjnym. Jest to długa i cienka witka, prawie w całości okrzesana z gałązek bocznych. Pozostawiamy na niej praktycznie tylko gałązki samego wierzchołka. Uzyskany w ten sposób długi i giętki patyk, z fragmentem gałązek na czubku, zwijamy w pałąk. Pałąk zawieszamy na drzewie, lub krzaku, starając się, by wisiał na wysokości oczu człowieka, czyli ok. 170 cm nad ziemią. Zasadą jest to, by złom ostrzegawczy wieszać idealnie nad złomami, leżącymi na ziemi, np. przewodnimi, lub postrzałowymi, albo też możliwie blisko miejsc, na których złomy te leżą. Pozwoli to szybko odszukać znaki trudne do dostrzeżenia na ziemi.

Złomowanie kniei to bardzo stary myśliwski system znaków umownych. Dziś rzadko stosowany. Część współczesnych myśliwych znaczy trasę uchodzenia postrzałka kawałkami papierowych chusteczek, papierem toaletowym itp. Zaśmieca to knieję i nie jest świadectwem ani łowieckiej wiedzy, ani szacunku dla tradycji.





caadorjpg

Przesądy myśliwskie...



Stajemy właśnie u progu kolejnego sezonu łowieckiego. Jaki on dla nas będzie? – każdy z pewnością chciałby znać odpowiedź na to nurtujące pytanie. Bacznie śledzimy znaki na niebie i ziemi, jakby oczekując z tych kierunków podszeptów odpowiedzi. Niejeden z nas z pewnością pragnie, aby to właśnie teraz myśliwskie szczęście uśmiechnęło się doń pełnym licem i spełniło najskrytsze marzenia. A czy można temu jakoś dopomóc albo czegoś bacznie się wystrzegać? O tym z pewnością doskonale informują myśliwskie przesądy, pielęgnowane przez brać łowiecką od kilkudziesięciu pokoleń i przekazywane pieczołowicie jako najskrytsze tajniki myśliwskiego rzemiosła. Uważam iż teraz, na rozpoczęcie kolejnego sezonu, warto przybliżyć naszym nemrodom te sekretne ciekawostki.

2705jpg


Kolanko

Jest to chyba najbardziej znany, a z całą pewnością najchętniej praktykowany i najczęściej przekazywany przesąd myśliwski. Po dziś dzień nemrodzi z wielką ufnością wierzą w cudowną moc „kobiecego kolanka”. Obejrzenie i samo dotknięcie go gwarantuje myśliwemu niepodważalny sukces, powodzenie i łowieckie szczęście. A jaka jest geneza tego obyczaju? Otóż myśliwi wyruszający w dawnych czasach na łowy (trwające nierzadko kilkanaście dni) przygotowywali się do nich bardzo starannie: fizycznie i duchowo.

sennik_kolanajpg

Ażeby stan ich ducha i ciała był jak najwydajniejszy, nie wolno im było przed łowami posiąść żadnej kobiety. Z tej racji, iż ten owoc smakuje najbardziej, który jest najsurowiej zakazany, szybko zakaz ten znalazł swe ujście w ogólnym przekonaniu o tajemniczej mocy kobiecego kolanka, z utęsknieniem z resztą wyczekiwanego. Z biegiem czasu utarło się jeszcze przekonanie, że „im grubszy zwierz – tym wyżej bierz”, które z pewnością stworzyli jeszcze myśliwi polujący na tury i niedźwiedzie. Kobiece kolanko po dziś dzień stanowi przepiękny polski przesąd myśliwski dotyczący powodzenia i szczęścia w łowiectwie.

9e694ff3a4bde32655af82fbf14f11d6jpg


Broń

Najwięcej chyba przesądów myśliwskich stworzono w odniesieniu do broni. Już nasi pradziadowie smarowali groty strzał i oszczepów wywarami z ziół wierząc, iż to doda owym akcesoriom skuteczności w powaleniu zwierza. Wraz z pojawieniem się broni palnej, wszystkie te gusła i wierzenia przerzucono na nasze pospolite dwururki. Przy obchodzeniu się z bronią należy zwracać szczególną uwagę na bardzo wiele istotnych elementów i czynności. Pod żadnym pozorem nie należy kłaść broni na niewieścim łóżku, w pobliżu kobiecego fartucha lub obok miotły. Taka broń momentalnie traci celność i jest traktowana jako „zepsuta”.

seksowna-brunetki-kobieta-w-ku-45584773jpg

Aby przywrócić jej utracone cechy należy przelać przez lufy wodę święconą lub przesypać proszek z huby drzewnej. Jeszcze lepszy efekt daje przepuszczenie przez lufy broni padalca lub zaskrońca, a nabicie nimi broni i wystrzelenie dodaje strzelbie większej ciętości. Polepszenie celności natomiast uzyskuje się poprzez włożenie między lufy a dolną część baskili listków grochowych ale tylko wyhodowanych osobiście przez myśliwego. Nie należy też nigdy dawać innemu myśliwemu własnej broni do ręki. Jeżeli jest to dla nas ktoś nieuprzejmy, wrogi, może tą broń nam zauroczyć (szczególnie jeśli włoży swe palce w wylot lufy) i broń utraci swe dotychczasowe walory. Jeśli chodzi o amunicję to powinniśmy pamiętać, iż największe sukcesy na polowaniu odnosi się strzelając pożyczonymi nabojami. Dlatego też wiedzący o tym przesądzie niezbyt chętnie chcą użyczać swe patrony innym.

93b49c_d7dce766d8ca467f9a9b24f7921b8bb9gif


Spotkani na drodze

Jedne z największych niepowodzeń wróżyło spotkanie na swej drodze „starej baby”, szczególnie ubranej na czarno. Kobiety w starczym wieku były od dawien dawna utożsamiane z czarownicami lub wiedźmami – a te wiadomo, rzucały uroki, czary. Szczególnie niebezpieczne dla pomyślności myśliwskiej było spojrzenie takiej kobiecie prosto w oczy – urok murowany! Podobne niepowodzenie wróżyło spotkanie w drodze na polowanie księdza lub zakonnicy.

ImbktkqTURBXy9mZjgxMzhjOGZjZjdkZDQxZWVjOThjNmYxZmNlY2ViMi5qcGVnk5UDACPNA-jNAjKTBc0DFM0BvJUH2TIvcHVsc2Ntcy9NREFfLzE0MGIxY2ZlN2YwYWM1MmVkYzAxMGQ3MDk3OGU4NGJlLnBuZwDCAAjpg

Widok osób duchownych przeważnie zawsze wróżył brak celnego oka. Istnieją jednak osoby, których ujrzenie na drodze do łowiska zwiastuje powodzenie. Jedną z nich stanowi Żyd – osoba z reguły majętna, zaradna, z dość znacznym kapitałem, wróży przeważnie szczęście i myśliwski sukces. Gwarantem powodzenia w każdej sytuacji (również na polowaniu), jest z całą pewnością napotkany po drodze kominiarz. Także więc uważajmy którędy chodzimy...

500_F_34568429_lVEHHghJzg1mUfzyhlgScNMfxxv726Edjpg

Puste wiadra

Widok pustych naczyń, a w szczególności wiader był i jest zawsze zwiastunem pustego lasu na polowaniu. Jeżeli zaś wiadra te niesie wspomniana wcześniej stara kobieta, myśliwy może śmiało wracać do domu.



wioski-stara-kobieta-gruzja-27060200jpg

Jest już pewne, iż tego dnia łowieckie szczęście będzie omijało go szerokim łukiem. Dobrym prognostykiem jest natomiast ujrzenie pełnych wiader wróżących przeważnie pełny las zwierza lub torbę myśliwską po brzegi wypchaną łowiecką zdobyczą.

321328_800jpg


Prawa noga, prawa ręka

Jeżeli danego dnia planujemy polowanie, to już od samego poranka przygotowujemy się odpowiednio do łowów. Pod żadnym pozorem przy wstawaniu z łóżka nie kładziemy na podłodze jako pierwszej lewej stopy. Wstawanie z rana „lewą nogą” wróży same niepowodzenia i porażki.


Metacarpal_bones_left_hand_-_animation01gif

To samo dotyczy również nakładania jako pierwszej lewej nogawki czy lewego rękawa. Zawsze pilnujemy aby to prawa kończyna jako pierwsza znalazła się w ubraniu. Przy nakładaniu bielizny, koszuli, itp., dokładnie obserwujemy, aby nie nałożyć odzienia „na drugą stronę”. Takie przyodzianie zwiastuje zwierzynę odwróconą do nas tyłem, drugą stroną – czyli zawsze uciekającą. Przy przekraczaniu progu również pamiętajmy, aby to prawa noga stanęła za progiem jako pierwsza. Jest trochę do spamiętania...

A_Colorful_Cartoon_Frontiersman_Holding_a_Rifle_with_a_Bear_Tapping_Him_on_the_Shoulder_Royalty_Free_Clipart_Picture_110102-144789-552053jpg


Czarny kot

Czarny kot przebiegający drogę myśliwemu jest przeważnie zwiastunem niepowodzenia i rzucania uroku na myśliwego. Zwierz ten utożsamiany z czarownicą i magicznymi mocami budzi w kniei złe duchy leśne, które czyhają na samotnego strzelca i nie dają spokoju podczas łowów.

czarny-z-kielcjpg

Co sprytniejsi nemrodzi przystają i czekają aż kto inny jako pierwszy przekroczy ścieżkę, po której przemknął zły omen, jednak i oni powinni już mieć się na baczności tego dnia podczas polowania. Jeśli jesteśmy już przy temacie zwierząt, to przesądni myśliwcy zawsze wsłuchują się w odgłosy koni, które wiozą ich na polowanie. Jeśli konie głośno i rześko parskają, wróży to stuprocentowe powodzenie na łowach, natomiast jeśli któryś z koni się potknie podczas jazdy, przepowiada tym czynem same pudła dla strzelców, którzy jadą owym wozem.

clip_image001png


Pies

Także pies – niezastąpiony towarzysz każdego polowania zdradza swym zachowaniem powodzenie lub jego brak na łowach. Począwszy od samego poranka, a w szczególności pierwszego załatwiania się można już bardzo wiele wywnioskować. Pies robiący „na torbę” czyli załatwiający się tyłem do myśliwego wróży pełną torbę myśliwskiej zdobyczy i sukces łowiecki. Jednak jeśli pies tę samą czynność zrobi przodem do myśliwego – wróży tylko puste pole i brak zwierza.

srajacy_pies_2010_04_01_10_31_58jpg

Gdy zauważymy, iż nasz towarzysz je łapczywie trawę, zwiastuje tym rychły deszcz i koniec polowania, natomiast gdy pies wyje bez powodu – przewiduje nagłą śmierć kogoś z naszego otoczenia. Ażeby pies myśliwski był dobrym psem polującym nie może on mieć żadnego kontaktu z kobietą. Ten przesąd był w dawnych czasach tak silnie zakorzeniony, że wszelakie funkcje tj. psiarczyk, kotłowy, podkładacz były profesjami stricte męskimi. Uważano wtedy powszechnie, iż pies o najlepszych cechach myśliwskich, który znalazł się w otoczeniu kobiet tracił swe walory bezpowrotnie.

otkritka-na-ohotuorigjpg

„Połamania strzelby”

Życzenia kierowane do myśliwego udającego się na łowy powinny się składać z takich słów, aby przypadkiem nie zapeszyć mającego się odbyć polowania. Myśliwemu nigdy nie należy wróżyć sukcesu i udanych łowów, dlatego najczęściej życzymy „połamania strzelby” lub „ni pierza, ni puchu” nie wypowiadając głośno słów powodzenia. Nawet sam myśliwy w duchu częściej winien życzyć sobie strzeleckiej porażki niż celnych strzałów.


comment_rcbwvGxDbjbo2BDIDjxMlFYbu1XWSIsxjpg

Źródłem prawdziwych uciech na polowaniu są bowiem odwrotne życzenia, nie poruszające w żaden sposób tematu pomyślności i myśliwskiego szczęścia. Życzenia wróżące sukces i obfitość łowów przekreślają wszelkie nadzieje na taki właśnie wynik. Najgorzej zaś jest wówczas, gdy ktoś życzy nam upolowania określonej ilości, określonego gatunku zwierza. Tak wywróżone życzenia nigdy nie znajdą odzwierciedlenia na naszym rozkładzie. Żadnych życzeń natomiast nie należy składać myśliwemu przed polowaniem wigilijnym. Polowanie to bowiem jest zwiastunem naszej pomyślności łowieckiej w nadchodzącym roku i ma wynikać tylko ze szczodrości i łaski św. Huberta, a nie z przesądnych wróżb (niektórzy przypisują ten fakt także polowaniu noworocznemu – 1 stycznia).

niedwied-upolowagif


Powrót

Po wyjściu z domu i zamknięciu drzwi pod żadnym pozorem nie wolno wracać z powrotem. Taka czynność wróży zdecydowane pasmo niepowodzeń w łowisku lub przykre w nim doświadczenia. Znane są przypadki, gdy myśliwi jechali na polowanie bez broni czy amunicji, bo zapominali ich ze sobą zabrać, a nie wracali się i zostawali królami łowów – polując ze strzelb lub naboi pożyczonych od kolegów. Jeśli już jednak musimy się wrócić, wtedy zrezygnujmy całkowicie z polowania. Ponowne przekroczenie progu przekreśla nadzieje na spotkanie ze zwierzem.

my__liwy humorgif


Amulety, talizmany

Myśliwskiemu trofeum od bardzo dawna przypisywano właściwości amuletu lub talizmanu, a także cudowne moce ozdrowieńcze. Myśliwi noszący przy sobie amulety byli chronieni przed wypadkami lub niepowodzeniem na łowach, a określone talizmany wróżyły szczęście i odpędzały złe moce. Dla przykładu: kleszcze raka zawieszone na szyi broniły przed szarżą dzika, zęby niedźwiedzia lub szable odyńca chroniły przed złą pogodą i chorobami, a lisie kęsy dodawały myśliwemu sprytu na łowach i wyostrzały zmysły.

Szpony-i-pazuryjpg

Do licznych amuletów wytwarzanych z trofeów myśliwskich zaliczano także: pazury rysia, grandle, kłańce, zajęcze skoki, pióra, gastrolity, a także hubertkę – skostniałe ścięgna z serca zwierzyny płowej, przybierające po wyschnięciu kształt krzyża. Jako talizman szczęścia traktowano również wyciągniętą z ubitego zwierza kulę – symbol celności i daru powalania zwierza. Najczęściej wytapiano z niej kolejne pociski wierząc w ich moc celności. Po dziś dzień z resztą wielu myśliwych kolekcjonuje łuski ze swych celnych strzałów, wierząc w ich pewne, nadprzyrodzone cechy.

stock-vector-happy-hunter-part-379576654jpg


Ślubowanie myśliwskie

Ceremonia ta stanowi faktyczne przyjęcie „fryca" w grono „ćwików" – doświadczonych myśliwych – od tej pory jego kolegów z koła łowieckiego. Odbywa się ona zawsze przed pierwszym polowaniem młodego myśliwego. Ślubujący klęka z odkrytą głową na lewe kolano, w lewej dłoni trzyma broń, opartą stopką o ziemię, jego opiekun staje za nim i kładzie na jego prawym ramieniu dłoń lub kordelas – nóż myśliwski. Adept łowiectwa powtarza za przyjmującym ceremonię rotę myśliwskiego ślubowania, mówiącą o prawości łowieckiej, etyce i trosce o Ojczysta Przyrodę. Po zakończeniu ceremonii gra się sygnał „Darz Bór".


mysliwy-z-kapeluszem-przebitym-strzalagif


Pasowanie myśliwskie

Pasowanie myśliwskie odbywa się zawsze po ustrzeleniu przez myśliwego pierwszej sztuki zwierzyny grubej. Dopóki nowicjusz nie zostanie pasowany na myśliwego, to pomimo tego, że już poluje, pozbawiony jest jeszcze pełni praw łowieckich, tj. np. noszenia kordelasa. Pasowania dokonuje najstarszy stażem łowieckim myśliwy. Pasowany klęka na lewe kolano po stronie grzbietowej ubitego zwierza, w lewej dłoni trzyma broń, a prawą kładzie na tuszy zwierza. Sygnalista gra sygnał „Pasowanie myśliwskie". Po sygnale pasujący kładzie kordelas na barku młodego strzelca i wypowiada słowa „Pasuję Cię na rycerza św. Huberta! Niech Ci Bór Darzy!" Następnie macza kordelas w farbie ubitego zwierza i kreśli nim znak krzyża na czole adepta, której młody myśliwy nie może ścierać aż do zakończenia polowania.

Pokot

Pokot, inaczej zwany rozkład, stanowi podsumowanie całego dnia polowania. Układa się go na zakończenie całego dnia łowów, najczęściej na leśnej łące lub polanie. Upolowaną zwierzynę kładzie się na prawym boku zgodnie z tradycyjnym pierwszeństwem (zwierzyna płowa, zwierzyna czarna, drapieżniki, zwierzyna drobna, ptactwo). Myśliwi i pomocnicy zajmują przy pokocie określone miejsca, a sygnalista odgrywa sygnały na pożegnanie każdego gatunku zwierzyny z knieją. We wszystkich czterech rogach pokotu rozpala się ogniska symbolizujące cztery strony świata. Przy pokocie ogłasza się także króla polowania i dwóch vice – królów. Pokotem kończy się każde polowanie.

Sygnały myśliwskie

Na każdym polowaniu używa się sygnałów myśliwskich. Ich głównym zadaniem jest zapewnienie myśliwym bezpieczeństwa na polowaniu, usprawnienie przebiegu łowów, jak i upiększenie polowania i myśliwskiego kontaktu z naturą. Na początku używano tylko rogów naturalnych (wykonanych z rogu bawołu lub tura), dopiero w XVII wieku zaczęto używać rogów metalowych. Kolebką polskich sygnałów myśliwskich jest miasto Pszczyna na Śląsku. To stamtąd rozpowszechniono muzykę myśliwską na całą Polskę.

Za pomocą sygnałów informuje się myśliwych o fazie polowania, żegna się zwierzynę z knieją, a także oznajmia najważniejsze momenty w łowieckim środowisku.


leniczy_1330444574_imggif

Św. Hubert

Patronem myśliwych jest św. Hubert. Urodził się on ok. 655 roku w Gaskonii w królewskim rodzie Merowingów, jako syn księcia Bernarda z Akwitanii. Hubert był tak zapalonym myśliwym, iż nie bacząc na ostrzeżenia swej służby w sam Wielki Piątek 695 roku wyruszył na łowy. Tu napotkał białego jelenia z krzyżem w porożu. Usłyszał głos ostrzegający go przed niepohamowaną pasją łowiecką i nakazujący udać się na służbę kościelną. Zmarł w 727 roku jako biskup Liege (Belgia). Przy grobie św. Huberta ludzie doznawali uzdrowienia z wścieklizny, lunatyzmu, epilepsji przez samo dotknięcie stuły Świętego. Jego kult w Polsce rozpowszechnił się w XVII w. szczególnie za panowania Sasów.

Dzień św. Huberta obchodzony jest przez myśliwych bardzo uroczyście. Zaczyna się Mszą Hubertowską, po której myśliwi udają się do lasu na pierwsze w sezonie polowanie zbiorowe. Po polowaniu mają miejsce „hubertowiny" – uroczysta biesiada łowiecka. Taką Mszę Hubertowską mamy możliwość podziwiać co roku w Bazylice Archikatedralnej w Szczecinie.

Etyka łowiecka

Etyka łowiecka jest to ogół norm zwyczajowych, kulturowych, kierujących postępowaniem myśliwego w sprawach związanych z łowiectwem i wyrażających jego stosunek do kolegów, pomocników, zwierzyny, czy przyrody. Etyka łowiecka stanowi niepisane prawa łowieckie, będące wewnętrznym kodeksem myśliwego. Niektóre z tych praw prezentujemy poniżej:

  • Myśliwy podczas polowania nie powinien czynić nadmiernego niepokoju w łowisku, zwłaszcza w okresie rozrodu i prowadzenia młodych,

  • Myśliwy dba o zwierzynę łowną cały rok, a szczególnie w okresie zimowym pamiętając o dostarczaniu jej pokarmu i wody,

  • Do najważniejszych zadań polskiego łowiectwa należą: prowadzenie gospodarki łowieckiej, ochrona przyrody, stała poprawa warunków bytowania zwierzyny i troska o równowagę ekologiczną ekosystemów. Myśliwy wykonuje te zadania z wielkim oddaniem, wykorzystując wszelkie posiadane umiejętności i wiedzę,

  • Każdy myśliwy ma obowiązek zwalczać kłusownictwo w każdej jego istniejącej formie. Zdejmowanie wnyków, ściągnie sideł czy żelazek jest całoroczną pracą wszystkich członków Polskiego Związku Łowieckiego,

  • Nie wolno zapominać, iż prowadząc gospodarkę łowiecką myśliwy korzysta z gruntów rolnych i leśnych. Łowiectwo nigdy nie stanowiło funkcji nadrzędnej i musi być dopasowane do innych priorytetów,

  • Myśliwy powinien znać wszelkie przepisy dotyczące zasad ochrony przyrody i środowiska. Prowadząc gospodarkę łowiecką musi ją dopasować do istniejących praw, a wykonywanie polowania dopasować do zasad rządzących światem przyrody,

  • Każdy myśliwy otacza troskliwą opieką psa myśliwskiego – najwierniejszego pomocnika i przyjaciela łowieckich wypraw i przygód,

  • Myśliwemu nigdy nie wolno oddawać strzału w warunkach nie gwarantujących pełnego bezpieczeństwa, złej widoczności lub zbyt dalekiej odległości,

  • Wszelkie prace na rzecz łowiska i Ojczystej przyrody myśliwy wykonuje sumiennie, angażując w nie posiadane umiejętności, wykształcenie i wiedzę,

  • Myśliwy z wielkim szacunkiem traktuje wszystkich swoich kolegów, a w szczególności towarzyszy łowów w podeszłym wieku.

  • Podczas prac gospodarczych jak i na polowaniu okazuje im życzliwą pomoc, przyjmując na siebie obowiązki wymagające większej sprawności fizycznej i ruchowej,

  • Każdy myśliwy występuje na polowaniu w estetycznym stroju łowieckim, posługuje się w mowie i piśmie tradycyjnym słownictwem myśliwskim, stanowiąc zawsze wzór godny naśladowania,

  • Myśliwy nigdy nie zapomina o ludności mieszkającej na terenie jego obwodu łowieckiego. Pomoc w organizacji życia na wsi, współpraca z młodzieżą szkolną czy wsparcie w pracy na roli lub w lesie stanowi podziękowanie za ochronę dzikiej zwierzyny i Ojczystej przyrody.



Sygnały myśliwskie w praktyce

 

„Polowanie bez rogu jest tylko polowaniem, z rogiem zaś to już łowy!”. Słowa M. P. Krzemienia wystarczająco wyraźnie informują nas o potrzebie i zalecie stosowania na polowaniach sygnałów myśliwskich. Dźwięk myśliwskiego rogu rozbudza w nas duszę dawnego łowcy, uwrażliwia, wycisza, wprowadza zupełnie odmienny nastrój polowania. Sama idea używania sygnałów jest chyba oczywista dla każdego nemroda, z resztą problem ten był już tematem niejednego artykułu, proponuję więc przejście do konkretnych szczegółów tego zagadnienia. W treści tego artykułu pragnę przedstawić czytelnikom „BŁ” praktyczne wykorzystanie rogu myśliwskiego na polowaniu, zalety i korzyści z tego płynące, a także podstawowe informacje dotyczące sygnałów i ich zastosowania, o których każdy myśliwy wiedzieć powinien. Sygnały myśliwskie dzielimy na:


• Uroczyste – stosowane przy rozpoczęciu lub zakończeniu polowania, powitaniu gości, wręczaniu odznaczeń, itp.

• Porozumiewawcze – używane podczas pędzenia, służące do kierowania naganką, podwodami lub myśliwymi, • Pokotu – odgrywane przy ułożonym rozkładzie każdemu z gatunków ubitej zwierzyny.


W miejscu noclegu myśliwych, na godzinę przed rozpoczęciem polowania lub o umówionej porze, gra się sygnał „Pobudka”. Następuje przygotowanie łowców do polowania, kontrola podwód, naganiaczy, itp. Po stawieniu się myśliwych, naganki i pomocników na miejscu odprawy, sygnalista gra sygnał „Zbiórka myśliwych” i „Zbiórka naganki”. Następuje ustawienie się naganki, zebranie psów i zbiórka myśliwych (najczęściej w dwuszeregu). Przed rozpoczęciem odprawy sygnalista gra sygnał „Powitanie”. Wszyscy powinni go wysłuchać ze zdjętymi nakryciami głów. Po tym sygnale rozpoczyna się odprawa, na której prowadzący polowanie omawia planowany przebieg łowów, przedstawia pomocników, psy, a także informuje o sygnałach, jakie będą używane na polowaniu. Odprawę zawsze kończy sygnał „Apel na łowy”. Po tym sygnale następuje przejście do pierwszego pędzenia.


Zasady wykonywania polowania przewidują stosowanie trzech sygnałów porządkowych „Naganka naprzód”, „Zakaz strzału w miot” i „Rozładuj broń”. Dopuszcza się jednak (szczególnie w trudnych warunkach terenowych) pominięcie pierwszego lub drugiego sygnału, jako mogących wprowadzić w błąd – szczególnie przy dużej okiści albo ulewnym deszczu, jednak „Rozładuj broń” winien być bezwzględnie odegrany w każdym pędzeniu. Sygnały te powinni podawać dalej wszyscy posiadający rogi, a w przypadku udziału tylko jednego sygnalisty, myśliwi stojący kolejno na linii (głównie w przypadku zakończenia pędzenia).


Rozpoczyna się zatem pierwsze pędzenie. Prowadzący polowanie po rozstawieniu myśliwych na stanowiskach daje sygnał „Naganka naprzód”. Ten sam sygnał powtarza kierownik naganki i skrzydłowi. W trakcie pędzenia, za pomocą pojedynczych sygnałów, można wydawać nagance przeróżne polecenia. W zależności od rodzaju zwierzyny na jaką się poluje, dajemy sygnałami wskazówki: „Cicho pędzić” lub „Głośno pędzić”. Sygnały można również łączyć, np. „Środek”, „Stój”, a potem „Lewe skrzydło”, „Naganka szybciej”, co ułatwia bez najmniejszego problemu wyrównanie linii naganki. W przypadku nie wygonienia ruszonej zwierzyny, myśliwi pozostają na swych miejscach, a sygnalista gra sygnał „Naganka z powrotem”, natomiast każdy wypadek na polowaniu głoszony jest sygnałem „Wezwanie pomocy”. Wachlarz możliwości zastosowania sygnałów jest naprawdę znacznie większy, jednak powróćmy do pędzonego miotu.


Linia naganki przesuwa się cały czas w kierunku linii myśliwych i gdy dotrze do niej w terenie polnym na odległość 150 m, a w terenie leśnym na 100 m, sygnalista gra sygnał „Zakaz strzału w miot”. Po tym sygnale można strzelać tylko poza pędzony miot, bez znaczenia na warunki terenowe czy rodzaj ukazującej się zwierzyny. Gdy naganka dotrze już do linii myśliwych, prowadzący oznajmia zakończenie miotu sygnałem „Rozładuj broń”. Po tym utworze następuje bezwzględny zakaz oddawania strzału. Taki układ sygnałów powtarza się w każdym z pędzonych miotów. Na większości polowań prowadzący zarządza przerwę na spożycie śniadania. Przerwę tą sygnalista ogłasza sygnałem „Posiłek”. Po jego spożyciu rozpoczyna się dalsza część polowania, o której trębacz informuje sygnałem „Apel na łowy”. Bardzo często polowanie przerywa uroczystość pasowania, bądź chrztu myśliwskiego. W przypadku gdy myśliwy odłącza się od grupy polujących w celu poszukiwania postrzałka, informuje on kolegów o swym sukcesie sygnałem „Strzelana zwierzyna leży ubita”, natomiast gdy zachodzi potrzeba transportu zwierza z miejsca jego dojścia, donosi o tym fakcie sygnałem „Wezwanie podwód”.



Każde polowanie zbiorowe winno zakończyć się uroczystym rozkładem upolowanej zwierzyny. Sposób ułożenia pokotu i zwyczaje z nim związane były już też opisane w jednym z ostatnich numerów „BŁ”, więc omówmy tylko kwestię sygnałów. Przed rozpoczęciem odprawy przy pokocie, trębacz gra sygnał „Zbiórka myśliwych”. Po ustawieniu się wszystkich w miejscu zbiórki rozlega się sygnał „Koniec polowania”, niejednokrotnie okraszony dodatkowym utworem „Hallali”. Prowadzący polowanie zdaje raport z odbytych łowów prezesowi koła, bądź najstarszemu stażem ćwikowi, po czym informuje wszystkich o wynikach polowania i ogłasza ich króla. W trakcie dekoracji szczęśliwego myśliwca, któremu bór darzył najhojniej, sygnalista gra sygnał „Król polowania”. Sygnał ten winien być również odegrany podczas honorowania wice króli. Kolejnym etapem pokotu jest uroczyste odtrąbienie rozkładu. Na ten moment prawdziwi miłośnicy łowów czekają cały dzień. Chwila ta stanowi swoisty hołd myśliwych dla ich ukochanej kniei, kiedy to dziękują jej i swojemu Patronowi za przepiękny dzień łowieckich zmagań, a także za obfite i szczodre dary, jakie od nich otrzymali – emocje, przygody, odpoczynek. Sygnalista wykonuje sygnały w kolejności zgodnej z łowiecką hierarchią: „Jeleń na rozkładzie”, „Dzik na rozkładzie”, „Lis na rozkładzie” itd., prezentując osobny utwór dla każdego z osobna gatunku (wyjątek stanowi ptactwo, które żegna się z knieją zbiorowym sygnałem „Pióro na rozkładzie”). Tradycja nakazuje wysłuchania wszystkich sygnałów pokotu z odkrytymi głowami.


Po odtrąbieniu pokotu prowadzący polowanie winien ogłosić zakończenie łowów. W tym momencie następuje chwila na drobne ogłoszenia, podziękowania, itp. Odprawę przy pokocie kończy sygnał „Darz Bór”. Ten sygnał winien być wysłuchany w pozycji stojącej, ze ściągniętymi nakryciami głów. Wielu nemrodów traktuje ów utwór jako myśliwski hymn i chyba słusznie, szczególnie jeśli wiemy, iż jest to sygnał stworzony przez polskiego kompozytora.

Po zakończeniu pokotu rozpoczyna się przeważnie biesiada myśliwska. O tym fakcie sygnalista informuje nemrodów sygnałem „Ostatni miot”. Myśliwi udają się posilić ciało i „ducha” na przygotowane wcześniej miejsce. Podczas biesiady sygnaliści wykonują często różne fragmenty muzyki myśliwskiej (marsze, fanfary), ubarwiając tym samym łowiecką uroczystość i przenosząc głos lasów, pól i moczarów pomiędzy gwarzących myśliwych. Biesiadę kończy sygnał „Pożegnanie” informujący o rozstaniu braci łowieckiej i udaniu się na spoczynek. Przed noclegiem sygnalista gra myśliwski „Capstrzyk”.

Milknie róg, milknie knieja, milkną rozmowy i emocje. Ożyją jednak znowu, a obudzi je do życia właśnie głos myśliwskiego rogu. 



Historia łowiectwa w Polsce

Głównym zajęciem ludzi zamieszkujących tereny Polski, była od dawien dawna uprawa ziemi, chów zwierząt domowych, a także myślistwo. Produkty rolnicze i pozyskiwane pożytki przyrody stanowiły głównie podstawę własnego bytu oraz towar do wymiany handlowej z prowincjami rzymskimi. Plemiona słowiańskie w wymianie handlowej otrzymywały od kupców rzymskich naczynia gliniane i metalowe, narzędzia pracy i broń. Z terenów dawnej Polski wywożono najczęściej futra i skóry dzikich zwierząt, ale też płody leśne pozyskiwane ze stanu naturalnego oraz płody rolne. Tak działo się w okresie niemal nie ograniczonych swobód plemiennych. 
Po nastaniu w Polsce ustroju feudalnego swobody w zakresie uprawiania myślistwa z podstaw stosunków ustrojowych, zostały nieuchronnie ograniczone. Prawo polowania na zwierzynę grubą, to jest na; tury, żubry, niedźwiedzie, łosie, jelenie, dziki, rysie i dzikie konie przysługiwało panującym. Natomiast na zwierzynę drobną i dzikie ptactwo mógł polować każdy. Monopol łowiecki panujących powodował konieczność utrzymywania służb łowieckich. Na służbach łowieckich spoczywały zadania administrowania łowiskami, uczestniczenia w łowach, prowadzenia psiarni, sokolarni i innych zadań wyznaczonych przez panujących władców. Określone obowiązki spoczywały także na poddanych. Z pośród nich bardzo uciążliwym był obowiązek zapewnienia myśliwym książęcym podwód i kwater oraz schronienia dla ich koni i psów. Poddani byli też zobowiązani do otaczania opieką zwierząt łownych. Monopol książęcy był surowo przestrzegany, poddani pod groźbą kar, musieli skrupulatnie wywiązywać się z nakładanych obowiązków. Władcy księstw, tylko w sporadycznych przypadkach wprowadzali zwolnienia od wyżej wymienionych obowiązków, także tylko sporadycznie przyznawali prawo polowania osobom z pośród poddanych. Ulgi te z łaski pańskiej dotyczyły przeważnie duchowieństwa.W średniowieczu polowano głównie konno z psami i sokołami, używano także sieci. Do zwierzyny atrakcyjnej ze względu na wysoko cenione wówczas trofea myśliwskie zaliczano: niedźwiedzie, łosie, jelenie, sarny, dziki i rysie. Upolowanie tych zwierząt za pomocą stosowanych w tamtych czasach narzędzi myśliwskich, było nie lada sztuką, więc do myśliwych biegłych w tej sztuce, odnoszono się z podziwem, uznaniem i powszechnym szacunkiem.Postępująca cywilizacja i penetracja człowieka w głąb odwiecznych puszcz, sprawiły, że gatunek ten stał się obiektem ogromnego zainteresowania i dlatego już w X stuleciu populacje bobrów zaczęły się zmniejszać. Fakt ten ówcześni władcy uznali za zagrożenie bogactwa narodowego, toteż w XI wieku Bolesław Chrobry dla ocalenia bobrów wydał prawo ochronne, w którym ustanowił urząd bobrowniczego, do którego należała opieka nad bobrami i ich hodowla w obrębie ziem książęcych. Bobrownicy sprawowali bezpośrednią opiekę nad żeremiami, wyłączeni oni byli spod władzy wojewodów i kasztelanów, a podlegali jedynie księciu lub królowi. Na ziemiach polskich już w XII wieku, polowania na bobry w znaczeniu powszechnym zostały zabronione, jednakże polowano na nie dalej, tyle że na zasadach przywileju. Przywilej polowania na bobry mieli wyłącznie książęta i arystokracja kościelna. Pożytki z bobra to; wspaniała drogocenna skóra, smakowite mięso oraz skrom i strój bobrowy, te ostatnie w tamtych czasach wykorzystywane były w lecznictwie. Bobra ze względu na ogon pokryty łuskami podobnie jak u ryb, utożsamiano niejako spekulacyjnie z rybami, po to, aby bobrowe mięso można było spożywać w czasie postów. Mięso bobrów było, więc bardzo poszukiwane w średniowiecznych klasztorach i dworach magnackich, gdzie trzeba było zachowywać liczne posty. Skóry bobrów w tamtych czasach były wysoko cenione, stanowiły przedmiot kosztownego handlu. Senatorowie i Jezuici nosili czapki bobrowe, bowiem ozdobna czapka bobrowa wzbudzała wówczas respekt i szacunek. Z zapisów historycznych wiadomo, że prawie wszyscy z królów polskich rozmiłowani byli w łowach. Z łowami stykali się na ogół w wieku młodzieńczym, a niekiedy już w dzieciństwie. Sztuka myśliwska była bowiem ważnym elementem wychowania młodych możnowładców. Z biegiem czasu przywileje myśliwskie, czyli prawo polowania otrzymała także szlachta, w wyniku, czego na przełomie XIV i XV wieku nastąpił zanik monopolu łowieckiego monarchy, a prawo polowania weszło w skład prawa rycerskiego. Związane to było z posiadaniem dóbr ziemskich. Właściciele takich dóbr w granicach swych posiadłości mogli swobodnie polować.Zasada ta daje początek ustawodawstwa łowieckiego w Polsce.Na przełomie XVI i XVII wieku łowiectwo w Polsce przeżywa okres rozkwitu. Polowanie jest uważane za zajęcie godne mężczyzny, ale nie oznaczało to, że jest ono tylko i wyłącznie domeną mężczyzn. W polowaniach organizowanych w dobrach szlacheckich dość często udział brały kobiety. Broń palna tego okresu była jeszcze niedoskonała, ciężka, droga i niecelna. Strzelano kulami, śrut był nieznany. Mimo zmniejszającej się powierzchni lasów, tym samym zmniejszających się stanów zwierzyny grubej – polowanie nadal stanowi ulubioną rozrywkę szlachty. Za przykładem dworów królewskich możnowładcy i szlachta roztacza w wielu przykładach wzmożoną opiekę nad dziko żyjącymi zwierzętami. Powstają liczne zwierzyńce spełniające bardzo ważną rolę hodowlaną. Myślistwo już wówczas należało do stosunkowo drogich rozrywek. Związane to było z kosztownym utrzymywaniem licznej służby, broni, koni, psów i sokołów. Układanie sokołów i psów było bardzo trudne i wymagało znacznych nakładów finansowych.Na przełomie XVII i XVIII wieku na ziemiach polskich rozpowszechniła się moda na polowanie „par force”. Rozrywką było strzelanie z altan do zwierzyny wypuszczanej z klatek, nie rzadko przy odpowiednio dobranej muzyce. W 1775 r. wraz z reformami życia państwowego, nowe ustawodawstwo obejmuje również łowiectwo. Podstawą polowań staje się posiadanie własnych terenów i bezwzględne poszanowanie cudzej własności. Łowiectwo staje się składnikiem gospodarki leśnej i rolnej. Za polowanie na cudzym terenie bez zezwolenia grozi kara pieniężna, utrata broni, psów i akcesoriów myśliwskich.Wprowadzone zostały czasy ochronne dla zwierzyny.Wzrastająca za sprawą ówczesnej literatury świadomość myśliwych, daje początki ruchom organizacyjnym. Od roku 1848 Rady Obywatelskie w Księstwie Poznańskiem ustanawiały w każdym powiecie okresy polowań. W 1860 r powstaje w Poznańskiem pierwsza na ziemiach polskich organizacja łowiecka o nazwie Towarzystwo Łowcze, przekształcone w roku 1906 w Towarzystwo Łowieckie o patriotycznym charakterze, skupiające życie towarzyskie i kulturalne. Mimo krótkiego czasu działania, zapisało się ono trwale w historii poznańskiego i polskiego łowiectwa. Pierwsza wojna światowa przerwała działalność Towarzystwa. Inne związki i organizacje łowieckie powstają we Lwowie, Rzeszowie i Stanisławowie. Powołano do życia Galicyjskie Towarzystwo Łowieckie wraz z oddziałem warszawskim pn. Cesarskie Towarzystwo Prawidłowego Myślistwa. W bardzo trudnych czasach zaboru, organizacje łowieckie starały się prowadzić racjonalną gospodarkę hodowlaną, walczyły ze złymi obyczajami w łowiectwie, a więc z kłusownictwem – bardzo dbały o czystość własnych szeregów, uczyły należnej czci do ojczystej przyrody, jej szanowania i dumy z niej – patriotyzmu. Organizowano wystawy łowieckie, próby polowe psów i zawody strzeleckie, różne spotkania towarzyskie. Prowadzono działalność wydawniczą, przekazywano myśliwym wiele pozycji wydawniczych w formie kalendarzy i monografii łowieckich. Dnia 20 marca 1899 r. ukazał się pierwszy numer „Łowca Polskiego”, pisma zapoznającego szerokie rzesze myśliwych z nowoczesnymi metodami uprawiania łowiectwa, które z niewielkimi przerwami ukazuje się do dzisiaj.Po odzyskaniu niepodległości Polski następuje historyczny proces budowy Państwa Polskiego. Wiele dziedzin życia przyszło organizować zgodnie aspiracjami narodowymi, w dążeniach tych swój wyraz woli, patriotyzmu i zaangażowania wykazali także myśliwi wywodzący się z dawnych towarzystw łowieckich i myśliwskich. W 1919 r. opracowano projekt ustawy łowieckiej. W Poznaniu powstaje Polski Związek Myśliwych, w Warszawie Polskie Towarzystwo Łowieckie oraz Małopolskie Towarzystwo Łowieckie. W Warszawie dnia 9 lipca 1923 r. zwołano Walne Zgromadzenie Organizacyjne Centralnego Związku Polskich Stowarzyszeń Łowieckich. Na tym zjeździe postanowiono wznowić wydawanie Łowca Polskiego, przyjęto statut, wybrano zarząd oraz wydano odezwę nawołującą wszystkich myśliwych do wstępowania w szeregi związku. Statut związku został zatwierdzony dopiero 1927 r. Dnia 3 grudnia 1927 r. opublikowane zostało rozporządzenie prezydenta o prawie łowieckim. Był to pierwszy akt prawny dostosowany do polskich warunków, nowoczesny i zgodny z oczekiwaniami szerokiej rzeszy myśliwych. Zdefiniowano w nim pojęcie „zwierzyny”, określono wielkość obwodów łowieckich, sprecyzowano zasady powoływania strażników łowieckich, wprowadzono czasy ochronne zwierząt łownych .