Gucio został przyjęty do rodziny
, jako 8 tygodniowy posoczek.

Pierwsze cztery tygodnie to okres poznawania. Nie zapomnę pierwszej nocy.

Sypiałem jak pierworódka i gdy się zaczął kręcić na ręce i o każdej porze do ogrodu. Gdy robił ''siku czy kupę'' był nagradzany - natychmiast przysmakiem gładzony i miziany.


Po dwóch tygodniach, gdy potżebowł  w nocy, przychodził do lóżka nosem trącał
i sprawa się rozstrzygała. Zdarzyły się jakieś pojedyncze siku, ale po miesiącu wzorowo. Kolejna sprawa to identyfikacja przypisanego mu miejsca w pomieszczeniach domu.Ma swoje legowisko kładzione zawsze w tym samym miejscu.


W tym samym okresie bacznie go obserwowałem, co to za typ się mi trafił pod względem charakteru. Orzekłem Gucio to ekstrawertyk. Postanowiłem popracować nie nad zmianą charakteru, ale nad stanem jego skupienia. W tym pierwszym miesiącu bawiąc się z nim starałem się by szereg innych bodźców zewnętrznych nie rozpraszało jego uwagi nawracając cierpliwie do sposobu
i rodzaju zabawy.


Wprowadziłem od pierwszego dnia pozytywny sposób kształtowania jego charakteru. Gdy zrobił coś dobrze natychmiast nagroda, gdy robił coś źle odwracałem się i udawałem jak by go nie było. Nigdy nie ganiąc słowem czy zachowaniem jego wyczynów po prostu obojętność. Jestem przekonany, że kluczem do zasadności takiego postępowania jest nawiązanie ''więzi duchowej''. Mały posoczek bardzo szybko klasyfikuje, kto jest alfa a kto jest żoną alfy.


Bracia i siostry

Z trzymiesięcznym posoczkiem - bawiąc się z nim w momencie, gdy wykazuje chęć dominacji na grzbiet i poturlać lub jak to robi psia matka delikatnie za ucho uszczypnąć . Efekty są przy konsekwentnym postępowaniu w pierwszym miesiącu już widoczne. Wdrożenie przysmaku jak u Gucia kosteczki łososiowe.
Stały się w pierwszym miesiącu początkiem nauki tropienia.


Gdy urzędował z żoną w kuchni w salonie kruszyłem mu ten przysmak zakładając już pierwszą ścieżkę tropowa. Dzień w dzień po trzy razy po okruszkach dochodził do nagrody gdzie leżał skromny stosik całych kosteczek łososiowych. A w przerwach zgaduj zgadula myjemy dokładnie ręce ten sam przysmak do dłoni i rozchylamy palce by mógł na wąchać gdzie jest w zamkniętej dłoni kostka


Prawidłowo nawąchał nie dość, że kostka z dłoni to nagroda i mizianie. Uwaga czynność wykonujemy raz. Jest to fundamentalna zasada by już na samym początku nawet małe szczenię zakodowało nos jest moim przewodnikiem do przyjemności .


Po miesiącu poznawania świata socjalizacji staniemy przed dylematem czy. Szkolimy wszystko to, co się zwie apelem odkładając naukę tropienia do roku czasu. Czy apel w tle a skupiamy się na wiedzy tropiciela? Ambitni przewodnicy uważam popełnią kardynalny błąd, gdy apel i kształtowanie nosa będą szkolić równocześnie.


Z fachowej niemieckiej literatury jasno wynika . Psychika posokowca nie pozwala na jednoczesne szkoleniem apelu i naukę tropienia. Jest to rasa swawolników psa o specyficznej psychice.
Zasada fundamentalna skupić się na jednej  czynnościach .Doprowadzać zaplanowaną czynność do perfekcyjnego wykonania jedynie potęgując trudności.


Apel jest z natury formom zakazów i nakazów powstrzymywania okiełznania naturalnych zwierzęcych odruchów. I tu przy psie specjaliście w wąskiej dziedzinie temperowanie apelem to błąd.Należy bazować i rozwijać właśnie te naturalne zwierzęce instynkty. Po trzecim miesiącu pies, utrzymuje higienę, reaguje na swoje imię, znajduje dolnym wiatrem w pomieszczeniu swoją nagrodę.

 


Do czwartego miesiąca jesteśmy przygotowani'' z plecakiem''  a w nim dwie różniące się obroże, jeden krótki drugi długi otok.W moim przypadku był to jeszcze opryskiwacz ogrodowy z lancą - 2 m. Mamy przygotowane nie więcej jak po 100 g woreczki z farbą do kompletu racice dzicze - badyle jeleni. Przyjmijmy od samego początku bezwarunkową zasadę - farba racice badyle - jako materiał szkoleniowy bezwzględnie z tego samego osobnika.


Chodzi o kształtowanie już w takim '' szczenięcym nosie'' zapachu osobniczego. Proces szkolenia profesora w wąskiej specjalności, jakim jest posokowiec / a w moim oglądzie najdoskonalszy to posokowiec bawarski / wymaga niezwykle żmudnej pracy, wiedzy specjalistycznej, jak i czasu, którego nie wymaga żadna inna rasa psów myśliwskich. Jednak finał szkoleniowy i satysfakcja z jego posiadania daje pełną rekompensatę - trudu włożonego w szkoleni
  .Farba - zalecam jeleń, dzik. Do wykorzystania bezpośrednio do 24 godzin po pozyskaniu zwierza.

Przechowywanie dłuższe po 24 godzinach - to już specjalistyczne konserwanty do krwi ludzkiej dostępne  – w punktach krwiodawstwa. Zaopatrzyć się też tam w woreczki jak do przechowywania ludzkiej krwi. Farbę przed zmagazynowaniem w woreczkach zmieszać w stosownej proporcji z konserwantem. Przechowywać w temperaturze od 2 do 6 stopni. Woreczki opisane a w nich tylko z jednego osobnika farba. Farby pod żadnym pozorem nie wolno mieszać z innym osobnikiem. ·Identyczny opis jak na badylach czy biegach jest na woreczkach – to jest wtedy komplet szkoleniowy. ·Badyle biegi można zamrażać. ·Jednak pamiętać by dobrze następnie rozmrozić przed użyciem.Dobrze jest też przed samym układaniem ścieżki ponacinać między szpilkami.


Zaczynamy od wycieczek do lasu. Nasz po soczek będzie wędrował przy nodze nie przyjmujmy się tym, znajdźmy na przykład buchtowisko niech poznaje cały bukiet zapachowy.
Po dwóch trzech tygodniach, mimo że nie będzie oddalał się od nas zauważymy, że zaczyna funkcjonować, jak odkurzacz ma to w naturze. Wtedy dopingujmy go wprowadzając komendę, np. '' nos''. Czytającemu wyda się to zabawne - sami przyjmijmy pozycję na czworaka i udawajmy, że też wąchamy. Wprowadzając formę rywalizacji - sprytnie pod listek wsuwamy przysmak niby wąchamy z nim, ale pamiętajmy on zawsze ma być zwycięzcą to on znalazł. Rytualnie chwalmy poklepmy.


Posokowiec to rasa którą bezwzględnie musimy szkolić z niezwykle ostrym reżimem w doborze materiału który używamy do szkolenia. Wiąże się to z wiedzą dotyczącą cech dziedziczonych genetycznie przez tę rasę.

Podstawą tu jest szkolenie i wytrenowanie do perfekcji umiejętności trzymania na tropie/ odwiatru osobniczego / .
Poprzez zapisanie w jego kilku receptorach  już na samym zestrzale zapachu tropu . Który po postrzale pozostawia zwierz.Jest to stałe kojarzenie  zapachu farby , wydalanych zapachów z tuszy, biegów ,badyli  postrzałka jak i zakłóconego pola elektromagnetycznego które odbiera  wibrysami na kufie  .


Ta rasa daję się tak wyszkolić czego efektem jest że nawet gdy na tropie będzie krzyżująca się farba innego postrzałka czy świeży trop on podąży za raz zapisanym ''nie tylko w nosie '' postrzelonym osobnikiem którego my akurat szukamy.


Uszy


Uszy posokowca to nie tylko to co go dekoruje . W przypadku Gucia to organ zdalnie sterowany przez niego - na zasadzie . To ja Gucio decyduje że dźwięki
do mnie docierają lub głuchnę. Tak długi czas było w przypadku  gdy  puszczałem go w gon.Mogłem  gwizdać wołać ten receptor nie działał.


Dowiedziono że grupa zwierząt  które mają predyspozycje do pracy dolnym wiatrem wspomagają się zapisując na swoim ciele  zapachy.
Gdy wasz posok ma trudności  z odnalezieniem ciągłości tropu uniesie kufę i niezbyt energicznie ale jednak zatrzepie uszakami. To ta zapisana w genach ras tropicieli czynność.


Właśnie wtedy noszone miedzy innymi na  uszach zapachy  pobiera celem wspomagania sie . Przyjrzyjcie się bacznie waszemu tropicielowi zauważycie coś co przypomina jak u człowieka po tabace . Jest gotów nawet kichnąć. Po tej czynności zaprezentuje zdwojoną chęć poszukiwania i porównywania co z uszu mu zapachniało z tym co wyczuwa w terenie.

Oko.


Oko posokowca i kilku ras mu pokrewnych dowiedziono, że mają zdolność akomodacji . Polega to na umiejętności zmiany ogniskowej. Czy nie zastanawiało was, gdy wasz posokowiec dosłownie szoruje nosem po ziemi a jednocześnie nie uderza o przeszkody?. Jest to w literaturze opisana zdolność widzenia szerokokątnego podobnie jak w obiektywach aparatów filmowych.


Uwaga  - pewien wydawałoby się drobny szczegół.
Gdy posokowiec podnosi głowę to się zatrzymuje nawet na kilka sekundy. To czas mu potrzebny do zmiany ogniskowej. Jednocześnie wykształcił zdolność skupiania wzroku na jakimś szczególe. Zaobserwujecie  u swoich poskoczków.  Głowa gwałtownie nieruchomieje w literaturze określają to sokolim ogniskowaniem.


Ta zdolność to zaleta posokowca, ale i wada. Nadmierne skupianie wzroku na obiekcie w gonie jest przyczyną okaleczania się ich na wystających pniach - przeszkodach. Znane są przypadki nabijania się posokowca na ostre gałęzie, które nawet kończyły się ich śmiercią.


Nos


Rasa to ta najbardziej dbająca o higienę '' jamy ustnej''. Posokowce jako nieliczne  płuczą  wnętrze całego pyska. Praca węchowa posokowca ma dwa oblicza. Gdy sobie egzystuje odpoczywając jest normalny wdech i wydech nosem.


Gdy podejmuje pracę na tropie postrzałka posok obdarzony pasją łowiecką zaczyna jakby chrapać zaczynają mu furczeć fafle. Słyszymy miły dla przewodnika głos jakby otwierającej zamykającej przepony.


To włączyły się jego uwarunkowania genetyczne. Teraz tylko ciągnie nosem, ale wydala powietrze pyskiem jest genetycznie obciążony chęcią napawania się tym miłym jego nozdrzom zapachem.

. 


Zakładamy pierwszą ścieżkę

Bez po soczej  obecności zakładamy pierwsze ścieżki tropowe.Dobrze jak to będzie wygolona łąka bez wyższych traw. Przywołanym tu spryskiwaczem do chwastów // ten spryskiwacz jest tylko do szkolenia naszego pupila żadna przypadkiem chemia wcześniej //.


Farbę mieszamy jeden do jednego dobrze na początku z gazowaną wodą mineralną. Pompujemy - lance rozkładamy na dwa metry w kieszeni mamy jego ulubione przysmaki. W wybranym miejscu na łączce rzucamy przysmak i tuż przy samej ziemi zaczynamy znaczyć.


Będzie to dosłownie mgła dla oka nie widzialna przez przysmak przejeżdżamy lancą i tak kolejny przysmak, co 5 m. Pierwsze ścieżki max 50 m. Obowiązkowo na końcu kawałeczek z badyla skóry a pod nim kilka przysmaków.


Na początek po godzinie idziemy z po soczkiem w miejsce znaczenia. Wprowadzamy od razu rytuał. Z plecaka wyjmujemy długi otok inną obrożę. W pewnym oddaleniu zmieniamy mu garnitur. Niech koduje coś się innego będziemy od niego wymagać.


Podajemy komedę nos, podprowadzamy pod pierwszy na ścieżce pokropiony farbą przysmak.  Nastąpi jakoby z automatu kojarzenie moje pyszne jedzonko - przypisze zapachowi farby. Nie czyńmy niczego na siłę niech nie ponoszą nas ambicje, bo na przykład na ścieżce znalazł się motylek i to on sprawił, że po tropieniu. Niech goni za motylem jutro też jest dzień.



Chciał go ''zagryźć''
Gucio, co dziennie w czwartym miesiącu miał ścieżkę tropową. A w sobotę niedzielę rano jedna wieczorem druga. Kolejno po prostej ścieżce wprowadzałem załamania najpierw pod małym kontem. Następnie 90 stopni aż do tropu prawie powrotnego. Kolejnym utrudnienie była zmiana znaczenia, 2- 3 m farba następnie na sznurku i 2 m patyku włóczyłem na zmianę badyl i znowu farba i znowu badyl - przypomnę zawsze z tym samym osobniczym przesłaniem. Po około 30 ścieżkach wprowadziłem poważne utrudnienie. W poprzek znaczenia farbą badylem jelenim robiłem znaczenie farbą dziczą. To zadanie z czwartego miesiąca było najtrudniejsze. Jednak już w piontm miesiącu była to już bułka z masłem.

Były i odstępstwa od zasady /zapach osobniczy/. Rano a był to maj uprawy jeszcze nie wyskoczyły zbyt wysoko łatwo było odszukać świeżutki trop dziczy czy jeleni. Z opryskiwaczem po tym tropie i nakładałem, co jakiś odstęp na trop farbę i mieliśmy tropienie na naturalnym postrzałku. Oczywiście na końcu znowu skórka i nagrody. Niebawem się okazało, że Guciowi wystarczy gorący trop taki do 6 h bez farby. Do dziś to uwielbia robić iść z przyspawanym nosem i tropić tropić.
Kolejno nagrody zmniejszałem w to miejsce głaskanie pieszczoy  chwalenie. Wchodząc w piąty miesiąc życia zrezygnowałem z farby stosując bardzo sporadycznie i pojawiły się buty tropowe. Tu polecam  dodatkowe  akcesoria np  kolorowe fiszki i patyczki do nadziewania szaszłyków. Po przymocowaniu badyli biegów  do butów wykonaniu profesjonalnie miejsca zestrzału - ruszałem w knieje. Co jakiś czas patyczkiem z nabitą fiszka w korę znaczyłem przebieg tropu.
Okazało się zresztą jak w podręcznikach  piszą  - odległość znaczenia zakręty zwroty dla tak wcześniej przygotowanego posokowca nie ma znaczenia. Na końcu leżała zawsze świeża skóra dziczka oczywiście repety z tej skóry w butach tropowych. W tym czasie stolarz skonstruował mi makietę dzika naciągnął skórę i na sznurku pod choinkę na końcu każdej ścieżki makieta stała. Puszczałem go luzem ostatnie 50 m dochodził bezbłędnie obwąchiwał, gdy pociągałem za sznurek zachowywał się bardzo agresywnie. Wpierw szczekał następnie wskakiwał na dzika i chciał go ''zagryźć'' . Gdy wywalił makietę to jakby inny pies koniec szczekania tylko szarpanie.


Kontakt z żywym dzikiem .
Po ukończeniu piątego miesiąca pierwszy raz pojechaliśmy do zagrody dziczej. Wcześniej umawiając Witka z starszą panią posoczą by Gucia zapoznała jak się przy dziku zachować. Nie polecam partyzantki w tym temacie. Pod nadzorem Witka został wprowadzony do zagrody suka pięknie zaczęła głosić dziki . Gucio zaczął jej wtórować i gdy już tak tylko mnie się wydawało powiela sucze zachowania. Diabeł mnie podkusił i puściłem z otoku,oczywiście była jazda na dziku, gdy starsza pani locha wystrzeliła go swoim gwizdem w jeżyny. Wykonał lot w powietrzu i poskutkowało przez kolejne 20 min za przykładem po soczej jejmości szczek z dystansu. Mogło się to skończyć dla Gustawa o wiele gorzej.Pierwszy raz pamiętać -  niech poznaje żywego dzika, ale zachowajmy ostrożność.. W tymże piątym/ ósmym  miesiącu życia byliśmy pięć razy do momentu, gdy utrwalił dystans i wstępnie umiejętność stanowienia.
Stanowienie to nie jazda na szynkach dzika. Wykorzystujmy każdą nadarzającą się okazję na przykład kolega strzelał do dzika jelenia ten uszedł i zgasł jedzmy na zestrzał niech pracuje do ostatniego łoża. Gucio znalazł swego pierwszego dzika gdzie szukał inny mix na dystansie 600 m jak miał dokładnie 6 miesięcy i jeden dzień.Jeśli czytający sądzi, że ma już ułożonego posokowca..... nie! - to dopiero początek.

Uczmy się  czytać .

Pamiętajmy, że pies ma zmysły  nam nieodgadnione potrafi czytać nasze nastroje. Starajmy się , gdy pracuje na tropie nie okazywać swego zniecierpliwienia poirytowania zwątpienia. Okres ten szczególnie wstępny musi być formą bardziej zabawy niż mozolnej wymuszonej przez nas pracy. Zadaje kłam teorii, że ścieżka  maksymalnie  jedna dwie w tygodniu. Warunkiem jednak jest to by nie doprowadzić do zmęczenia / znużenia  materiału. Posokowiec to z natury genów urodzony tropiciel. Ale gdy zauważycie, że nie tropi z ochotą pasją, bo drugi raz w tym samym dniu jest na kolejnej ścieżce nawet w jej połowie przerwijcie.

33jpg

Weźcie piłkę ze sobą porzucajcie mu ją.Niech się odpręży poszaleje po sporej chwili zabawy okaże się, że sam pobiegnie w miejsce gdzie przerwaliście naukę tropienia i ze zdwojoną ochotą podejmie ślad. Miejcie zawsze z tyłu głowy, że szkolicie posokowca nie tropowca. Posoka = farba zawsze, choć bardzo niewiele, ale farbę używajcie jako motto przewodnie nauki tropienia posokowca. I od tego szóstego miesiąca tak jak w życiu bardzo różny trop -  uchodząca zwierzyna zostawia. Zacznijcie klasycznie 30 m farby następnie jednym badylem ciągnionym 30 m następnie znaczcie patrochami 30 m kolejno kawałkiem sukni 30 m.
Róbcie przerwy bez znaczenia nawet kilku metrowe  i taki miks na 1000 m.


Zestrzał

Uważam, że od tego szóstego miesiąca musimy się szczególnie przygotować do aranżacji miejsca zestrzału. Przypominam kolejny raz udowodnionym jest, że posokowiec zabiera z sobą na trop na kufie na końcówkach uszu na łapach zapachy z miejsca zestrzału. W czasie samego tropienia, gdy braknie mu wiatru i zaczyna szukać, bo zwierze wykonało długi skok to, gdy znajdzie ponownie osobniczy zapach ma materiał porównawczy z sobą. Nie muszę przekonywać, że zestrzał to miejsce gdzie mamy - farbę, ścinkę, odrobiny tuszy, kostki, treść żołądka,jelita.Zatrzymajcie dłużej psa, na zestrzale choć już na przykład sami widzicie kierunek ucieczki.Powtórzę to, co sami znajdziecie zabierzcie np do papieru toaletowego będzie to pomocne by wasz posokowiec, gdy zajdzie potrzeba ponownie nawąchał materiał z poszukiwanego postrzałka.


Nęciska.

Kolejnym wyzwaniem to nęciska przychodzi tan sporo zwierza. Poprowadzicie ścieżkę w poprzek takiego rewiru.Bukiety zapachowe, jakie tam panują da wam wyznacznik czy wasz podopieczny na tyle jest już doskonały, że nie zbacza nie interesują go inne zapachy a idzie po osobniczej ścieżce. To ćwiczenie powtarzałem wielokrotnie . Obecnie widać, że go to kręci zrobi dwa trzy kroki w prawo lewo, ale wraca na trop osobniczy. Kolejnym zagadnieniem będzie nauka zachowania psa w czasie podchodu wabienia i odłożenie pod amboną.Tu podpowiedzi są zbędne - te same czynności powtarzamy do znudzenie .


Wczasy pod gruszą .

Zupełnie osobnym zagadnieniem w moim pojmowaniu  w szkolenia posokowca to jego zakwaterowanie i żywienie. Gucio po pierwszy miesiącu socjalizacji w sypialni małżeńskiej wywędrował do swojego kojca. Kojec z podłogą 30 cm nad ziemią wybieg 5x5 m. Dwie budy przechodnie w kształcie litery L. Pierwsza letnia z niej przejście do zimowej. W zimowej zewnętrzna i wewnętrzna warstwa desek na frezowanych idealnie szczelna. Między deski wpasowana warstwa styropianu 7 cm i dodatkowo wata ocieplająca.


16jpg

Buda zimowa jest o wiele mniejsza i niższa z identycznie ocieploną podłogą i dachem. Obecnie ma tam gruby koc a na zimę, co dwa tygodnie wymieniam jako posłanie 50 cm warstwę słomy. Uważam, że pies myśliwski obowiązkowo musi mieszkać na dworze.I nie z powodów uciążliwości jego mieszkania w domu a uodpornienia się na warunki atmosferyczne. Gucio  zimą a mrozy były spore ani razu nie został zabrany do domu. Choć serce się kroiło ze mu tam zimno. Prawda okazała się być inna - zawsze rano, gdy go wypuszczałem z tej zimowej budy  - okazywało się ze pies jest cieplutki.  Potrafił sobie radzić zakopywał się w słomie.Zabierając go na polowania w największe mrozy nic sobie z tego nie robił. Dziarsko znosił wszelkie trudy pracy w śniegu i mrozie. Nawet, gdy wracaliśmy do domu nie w głowie mu było ciepło domowe . Wędruje do swojej zimowej budy  - chwila moszczenia się i tam znajdował azyl wypoczynkowy. Pewnie i takie postępowanie z psem powoduje, że nakłada stosowną do temperatury sierść.


Karmy suche.

Ale tu uwaga nie oszczędzajmy na karmie zapoznajmy się najpierw z fizjologią psa. Ale pod kątem, co mu, w jakim wieku jest niezbędne do rozwoju. Chodzi tu o bilans energetyczny, ale co istotne w tym a tym okresie przyrastają mięśnie a to rozwijają się stawy a to następuje rozrost czaszki i nie będę dalej mędrkował.
Gucio po zjedzeniu wyprawki do 9 miesiąca został przestawiony na Acane Pupi od 9 do 15 miesiąca Acane Pacyfik od 15 na Acane Grasland. Oceniam to jako wysoce nieodpowiedzialne działanie, gdy posokowcowi podawane są resztki z pańskiego stołu. Ta rasa to nos i coś, co ma pochodne z pieprzem to zabójstwo dla jego kubków zapachowych ; w nosie. Jeśli już to biały twaróg tak, ale żółty ser, czy słodycze to skracanie życia swemu pupilowi. Pies nie wytwarza stosownych enzymów do trawienia tego typu pokarmów. Osobnym zagadnieniem mającym bezpośredni wpływ na kształtowanie psychiki psa to. Wedle mnie zawsze ma pełną miskę i wodę to on decyduje ile i kiedy będzie jadł. Pomyślcie o sobie samym czy to nie jest logiczne. Nie my mu coś tam regulujemy. Gucio wtrąbi raz dwie trzy michy inny razem tylko małe co nie co .Pozostawmy to psiej potrzebie. Kojec nie może być formą kary, bo coś nam posokowiec nabroił to do kojca. Kojec jest jego domem miejscem azylu i wypoczynku.  Jestem zdecydowany przeciwnikiem jakichkolwiek kar cielesnych. Uważam, że ich stosowanie to dyshonor dla przewodnika tej szlachetnej rasy. Posunę się dalej z komend dyscyplinujących jedynie siad - waruj to dla tych mniej szlachetnych ras.


Bo strzelcowi się wydawało
Po takim okresie przygotowawczy zanim przystąpimy do pierwszego poszukiwania do plecaka dokładamy , szkło powiększające, profesjonalny otok i profesjonalna obroża tropowa, w naszym przypadku z firmy, Woza.


20jpg

Żadnych pomagierów z bronią tylko wy jesteście uzbrojeni przy waszym posokowcu. Żadnych prac w nocy. Mając przekonanie, że zainwestowaliśmy czas swoją innych wiedzę , pomysłowość , jesteśmy gotowi to podjęcia pracy w łowisku na naturalnym postrzale zróbmy to rozważnie.  Uważam, że imanie się pracy każdej, bo strzelcowi się wydawało, że trafił jest poważnym błędem. To, co kolegom myśliwym wyobraźnia potrafi podpowiedzieć w konfrontacją z faktami zakrawa na scenariusz kabaretowy. Przed przystąpieniem do poszukiwania tylko namacalne fakty.Skąd strzelano, pora dnia nocy, kaliber broni, ile sztuk było, miejsce zestrzału. Zestrzał to albo bajkopisarstwo albo klepsydra. To miejsce i jego najbliższe otoczenie niech stanie się wyznacznikiem pracujemy czy się żegnamy ze strzelcem. Dla spokoju ducha sprawdzacie do tych 300  400 m.
Wyda się to dziwne co ponownie piszę  , ale podstawa to -  trzeba się nauczyć czytać zachowania swojego  posokowca. Jeśli układaliście go pod farbę a wy jej nie widzicie a ona jest to nos posokowca ją wyczuje i zaraz zobaczycie tę iskrę bożą. Wasz posokowiec będzie dosłownie cieszył się całym sobą - po prostu one to kochają. A gdy widzicie, że pracuje i nie ma tego ognia odpuście sobie takie poszukiwanie. Ujedziecie psa ujedziecie się sami. A i pamiętajcie wasz posokowiec zawsze będzie kontent jak coś na końcu tropu znajduje.


Miłość do wody mają we krwi .

Kontakt z wodą - bo każdy pies myśliwski powinien lubić wodę, a przynajmniej nie powinien jej się bać. Nawet, jeśli jest to posokowiec czy tropowiec, to prędzej czy później natknie się w swojej pracy na wodę. Nie lekceważmy, zatem środowiska wodnego i nie pomijajmy go w edukacji naszego pupila. Wyjaśnijmy sobie na początek kilka podstawowych rzeczy. Niektóre psy potrzebują trochę czasu na oswojenie się z nowymi sytuacjami i zbyt nagły kontakt z czymś nieznanym może wywołać u nich długotrwały albo nawet nieodwracalny uraz psychiczny.
Starajmy się, zatem postępować rozsądnie i nie fundujmy psu szoku termicznego tylko, dlatego, żeby szybciej nauczyć go pływać, ponieważ efekt może być odwrotny od oczekiwanego. Najlepszym sposobem na oswojenie psa z wodą jest długi spacer w upalny dzień, zakończony zabawą nad jeziorem. Każdy pies po długiej wędrówce chętnie się schłodzi.

f3jpg

Gwarantuję też, że nie trzeba go będzie w żaden sposób zachęcać. Jeśli spowodujemy, że od początku środowisko wodne skojarzy się naszemu pupilowi z czymś miłym, to pierwszy i najważniejszy krok mamy już za sobą. Nie musi on od razu rzucać się na głęboką wodę i pływać, wystarczy, że polubi nowe środowisko i dobrze się w nim poczuje. Są oczywiście czworonogi, które miłość do wody mają we krwi i te wszystkie zabiegi mogą okazać się niepotrzebne. Jednak pewnych reguł lepiej przestrzegać, bo nigdy nie wiadomo, co by było, gdybyśmy poszli na skróty. Mogłoby się okazać, że sami stworzyliśmy sobie problem. Niektóre psy, mimo że lubią wodę, nie od razu potrafią pływać. Kiedy stracą grunt pod nogami, zaczynają chlapać przednimi łapami, jakby się topiły? Czasami po krótkiej chwili orientują się, co robią nie tak i po małej korekcie zaczynają pływać prawidłowo. Jednak część psów potrzebuje więcej czasu na skoordynowanie swoich ruchów.



 
Foto relacja ''szkoleniowa ''.

 Już pod wieczór założyłem 2 km ścieżkę . Na końcu z dwóch pochylonych brzózek zaaranżowałem mu  prawdziwego dzika. Nakładając na nie skórę i od niej 80 m sznurek by pociągać i stworzyć mu wrażenie żywego.
1jpg
Wybór miejsca jest istotny niech to będzie miejsce gdzie ma /wagę weksel/ zwierzyna idąca na żer im więcej zapachów tym lepiej.

2jpg
Zestrzał przygotujmy bardzo solidnie w nim farba ścinka kostki tusza jelita ; miejsce to ma być rozległe tak jak kula potrafi wydmuchać ale zogniskujmy jedno miejsce następnie przykryjmy ściółką nie ułatwiamy waszemu Guciowi.

3jpg
Oznaczmy ścieżkę  karteczkami i patyczkami do szaszłyków zwróćcie uwagę na patyczki, pod jakim kontem są wbijane w korę  - pionowo kontynuacja tropu na wprost  - poziomo skręt o 90 stopni i kolejno 140 stopni - a patyczek na dół - trop powrotny .
 

4jpg
Na końcu ścieżki wasz Gucio  znajduje skórę na pochylonych brzozach  .

                  Następnego dnia po 16 godzinach.

7jpg
Gdy przyjedziecie ze swoim Guciem zaparkujcie przynajmniej te 100 metrów od zestrzału . Niech szuka sam,niech na wciąga zapachów, ale on ma wiedzieć, że szuka odwiatru albo jelenia albo dzika postrzelonego  - przypomnę to posokowiec i to ma go zainteresować.
 

8jpg
Taką jak wyżeł stójkę - Gucio wybrał gdy mi chce oznajmić tu jest farba.
Wcześniej rozgarnie  / po memła w pysku co tam znalazł / -  potrafi się powycierać a następnie stoi jak sfinks nad zestrzałem i czeka na komendę nos/szukaj.

 

9jpg

Proszę za uwarzyć praca na luźnym otoku, istotnym by ścieżkę poprowadzić po różnym podłożu wysokie jagody, goła ściółka, trawy, bagienka. W miejsca gdzie na przykład zalegają sarny zające robiąc klasyczne zagłębienia,po tych zagłębieniach idzie  ścieżka -  niczego nie ułatwiajcie. Ważne by konfiguracja terenu miała sporą różnicę wysokości. Na górkach i w zastoinach kotlinkach  - zapachy dla waszego Gucia mogą być zupełnie inne, co do intensywności.


10jpg
To kolejne wyzwanie.
Widzimy ''ogon ''  Gustawa jak sam zwolniony z otoku 200m wcześniej wykonał pracę w terenie dla nas niedostępnym .Ja znacząc mu - brodziłem  - po dzwoneczki w wodzie i błocie ,teraz na gwizdek ma się zatrzymać i ponownie dać się wziąć na otok.

 

11jpg

Nie omijajcie dróg utwardzonych śródleśnych  - pociągnijcie ścieżkę  z 50 m krajem tej drogi zmieńcie kilka razy strony to jak się okaże będzie utrudnieniem jak sporo ludzi maszyn leśnych  się tam kręciło.
 


12jpg
Wasz Gustaw zwolniony z otoku 100 m wcześniej samodzielnie dopada zdobyczy wy macie w rękach sznurek pociągajcie stwórzcie wrażenie, że dzik żyje .Dążcie do tego by dzika obiegał z głośnym szczekaniem. Nie zezwalajcie by szedł do ataku w zaparte, i skakał do gwizdu. Zachęcajcie głośnym słowem głos na zmianę z bierz .

13jpg

Po 15/20 min walki za przestańcie kołysania niech szczeka jak na zgasłą sztukę i znowu bez kołysania na zmianę głos i bierz .Pozwólcie mu znaleźć biegi które tropił niech je szarpie niech szarpie skórę .
Biegi niech zabierze z sobą w kufie to jego trofeum tym sposobem w miarę spokojnie odprowadzicie swego Gucia do samochodu .Po skórę za chwile przyjedziecie ale bez niego. Biegi należy umyć w letniej wodzie i koniecznie do lodówki  - bo co?. Jutro też jest dzień do doskonalenia perfekcyjnego tropienia postrzałka.


Ponad 42 godziny.

Gdy rozsądni ludzie jeszcze smacznie chrapią 3,00 wyjazd. Mamy wypatrzonego kozła Gustaw po chwili zwinął się pod amboną w kłębek. Po niespełna kilku minutach widzę w polu grzbiety dziczków żerujących w owsie.Wiatr mam korzystny, ale ta korzyść jest i dla Gucia. Zbliżyły się na 30/50 m. Wszystko prosiaki tegoroczne matki brak . No i  z pod ambony nagle pierwsze chał a za moment koncert na 100 fajerek. Towarzystwo niespiesznie zaczyna się oddalać i nagle jak z pod ziemi wyrasta locha. Leżała w owsie jednym drugim chrumkaniem przywołała dzieciaki i niespiesznie oddaliła się w głąb pól. Mój gwiazdor coś tam po mamrotał pod nosem i jakby nigdy nic w kimono. Pojawił się poranny wiaterek i z nad pól rozwiał mgłę kilka jeleni spokojnie żerowało sobie w głębi pól.

8sjpg

Pora na mego kozła jest 5,20 -  wychodził na łączkę. Jest jest - w zbożu tylko siwiuteńki czerep i jak szydła parostki. Nerwowo spoglądam między szczeblami ambony uf gwiazdor śpi wsadził głowę do plecaka. Do swojego pastwiska stary cap ma ze 40 m pora się przygotować. Co się dzieje szczekanie nie Gustawa a mego kozła wykonuje podskoki i co widzę?. Pani locha z całym swoim rozkwiczanym inwentarzem zmierza pod ambonę.W sekundzie tylko jeden władca kniei - Gustaw swoim szczekaniem wszystko zdominował. Ni dzika ni kozła no ok.
To sobie potropisz,na długi otok i śladem watahy dziczej a tak z 3 km dla treningu. Jest 7.10 pora wypisać się z łowiska. Spotykam kolegę w czwartek wieczorem pozyskał ładnego wycinka . No to opowiadaj. Jest 21,15 jasno i po strzale poszedł 600 m . Siedział nad polami a za plecami miał wielką łąkę czystą wygoloną .
Strzał na skraju kartofliska ruszył przedefilował obok ambony i pełnym gazem  łąką do lasu . Na granicy widzialności zrobił okrąg i zgasł na pograniczu łąki z lasem. No to gratulacje . Ale mnie już zaświtało toż to trening na naturalnym -  ponad 42 godzinnym od postrzale.

                                A jak było to proszę nasza foto relacja.

1jpg

Samodzielnie szukanie zestrzału .


2jpg

Coś tu jest.


3jpg

Gucio masz rację dowody są..


4jpg

Adam jestem gotowy.


5jpg
No to do pracy Junacy.

6jpg

Wiadomo - będą patrochy.



Zdrowie


Zdrowie psa jest dla każdego właściciela szalenie istotne, niestety niektórych chorób po prostu nie sposób uniknąć. Dla przykładu: nawet niezamierzone błędy żywieniowe u psa mogą przyczynić się do zaburzeń układu kostnego, szczególnie bioder i kręgosłupa. Ślepota związana z wiekiem psa jest również poza Twoim wpływem.    

 

Niemniej jednak, najlepszym sposobem na zapobieganie wszelkim chorobom są regularne wizyty u weterynarza. Dzięki nim będziesz miał pewność, że kondycja zdrowotna Twojego psa jest bez zarzutu. Skontaktuj się z weterynarzem w nagłym wypadku lub jak tylko zaobserwujesz jakieś  niepokojące objawy.



Choroba Objawy Leczenie
Grzybica Utrata sierści, łuszczyca Odpowiednie leki przeciwgrzybiczne
Alergia pokarmowa Zapalenie skóry, swędzenie Zmiana diety psa
Kaszel kenelowy Szczekający kaszel Szczepionki i/lub antybiotyki


Pierwsza pomoc dla psów w trakcie nieszczęśliwego wypadku na polowaniu

W ostatnim czasie wraz ze wzrostem populacji dzika w kraju wzrasta zapotrzebowanie na psy (profesjonalnie wyszkolone psy) które poradzą sobie z pracą w każdych warunkach i przy każdej pogodzie oraz długo i z efektami będą nam służyły w trakcie polowań zbiorowych i indywidualnych.

Niestety każde polowanie niesie ze sobą duże ryzyko dla naszych podopiecznych. Ryzyko związanie min: z uszkodzeniami ciała w trudnym terenie, napotkania dzika, który nie myśli o ucieczce a raczej aktywnie się broni, ryzyko pogryzienia psa przez drapieżniki, jak również wzajemnie przez psy. W tym krótkim artykule pozwolę sobie opisać możliwe niebezpieczeństwa i sposoby udzielenia jak najszybszej pomocy naszym podopiecznym.

Ale pierwsza pomoc powinna być dla właścicieli/menerów i osób biorących udział w polowaniu ostatecznością, przede wszystkim zacznijmy od profilaktyki. Profilaktyka Wiele osób, które mają dłuższy staż w PZŁ nie przywiązuje niestety wagi i uwagi dla psa. Wynika to z myślenia, że zawsze na polowaniu były burki i jeden mniej czy więcej to żadna strata.

Zatem przed każdym polowaniem, w którym uczestniczą nasi podopieczni samemu albo za pośrednictwem osoby prowadzącej polowanie, przekażmy jak ważne dla dobrego przebiegu polowania są psy, jaką niosą wartość zarówno tą sentymentalna jak i realna w postaci wartości pieniądza, nierzadko kilkakrotnie przekraczającej kilka średnich krajowych, oraz bardzo dobitnie i restrykcyjnie przypomnijmy zasady bezpiecznego strzału w obecności psów, poprośmy o odpuszczenie strzału w momencie jak psy będą zbyt blisko uciekającego zwierza.

Praktycznym a zarazem zapomnianym szczegółem jest zaprezentowanie przed polowaniem wszystkich psów. Unika się często tego z powodu zbyt dużego „bałaganu” na odprawie, jednak później w trakcie próby oddania strzału do zwierza to, że ktoś miał okazje zobaczyć naszego rudego czy czarnego i kudłatego towarzysza często ratuje mu życie.

Ciekawym i nowym zwyczajem jest również przekazanie każdemu z uczestników polowania kartki z numerem telefonów poszczególnych menerów lub szefa naganki (w trakcie polowania nie każdy myśliwy ma dostęp do krótkofalówki, jeśli zdarzy się jakiś nieoczekiwany wypadek z udziałem psów pozwala to na szybką komunikację między myśliwymi).

Dodatkowo warto aby w trakcie polowania zabezpieczyć również swego rodzaju apteczkę 1 pomocy dla naszych podopiecznych. Jej skład będzie różnił się nieco od apteczki 1 pomocy dla człowieka. Powinna w niej być większa ilość wody utlenionej, sól fizjologiczna, większe chusty serwety do ew. zakładania dużych opatrunków uciskowych przy poważniejszych ranach.


 Pierwsza pomoc.


Zaprezentuję tutaj jak najwięcej możliwych przypadków i sposoby radzenia oraz udzielenie pierwszej pomocy.

 

1. Otarcia naskórka powstałe na skutek przeciskania się pomiędzy gałęziami, drzewami, głazami, ew. w czasie jazdy nie zawsze „sprawnym” sprzętem: Powierzchniowe otarcia najlepiej spryskać środkiem dezynfekcyjnym i gojącym np. Alu Spray. Większe przemyć najpierw dużą ilością wody nawet takiej czystej do picia lub soli fizjologicznej NaCl, potem dopiero woda utleniona i Alu Sprayem.

 

2. Przecięcie skóry przez wycinka/odyńca/lochę Przeciętą skórę zdezynfekować wodą utlenioną lub rywanolem i zapryskać Alu sprayem. Jeśli pęknięte są naczynia krwionośne powierzchowne zastosować należy prosty opatrunek uciskowy. Przy dużych ranach najlepiej wycofać psa z polowania. Jeżeli rana robi się sącząca, pojawia się nieprzyjemny zapach ropny należy zgłosić się do lekarza weterynarii. Większe rany skórne najlepiej opracować chirurgicznie w gabinecie weterynaryjnym.

 

3. Rany kłute zadane przez dziki (dziura w ciele) Jeżeli to możliwe to należy założyć opatrunek uciskowy. Szczególnie przy ranach klatki piersiowej i brzucha. Psa najlepiej ułożyć na tym boku, gdzie jest rana i odwieźć psa jak najszybciej do lekarza weterynarii. Rany kłute do opłucnej mogą być bardzo niebezpieczne ponieważ mogą powodować zmianę ciśnienia w jamie opłucnej, co powoduje zapadanie się płuc. Rany kłute mięsni jeżeli mocno nie krwawią zdezynfekować, ewentualnie na kilka godzin założyć opatrunek uciskowy.

 

4. Rozdarcie ciała przez odyńca/wycinka Należy założyć szeroką min. na szerokość dłoni opaskę z opatrunkiem na otwartą część ciała. Na ranę założyć opatrunek uciskowy, aby zminimalizować krwawienie. Jeśli widoczne są części wewnętrzne ciała warto aby gaza uciskająca była stale wilgotna (NaCl), nie doprowadza się wtedy do wysychania narządów wewnętrznych. Jak najszybciej udać się z psem do lecznicy dla zwierząt.

 

5. Utrata kończyny oraz ogona poprzez odgryzienie lub wnyk

W takim przypadku należy założyć opaskę uciskową powyżej rany. Opaska powyżej rany może być z wężyka gumowego, sznurka, bandaża, smyczy itp. Na ranę założyć opatrunek uciskowy, aby zminimalizować krwawienie.

 

6. Pogryzienie przez borsuka lub lisa

7. Pogryzienie przez psy

8. Pogryzienie przez lochę AD 6 ,7,8 Wszystkie rany kąsane należy zdezynfekować wodą utleniona, oraz spryskać Alu sprayem. Powinno się udać z każdą raną do lekarza ponieważ w praktyce rany, szczególnie od kłów powodują tworzenie się mikro jamek gdzie najczęściej dochodzi do bardzo dużych zakażeń, które nie są widoczne, ponieważ dziura od kła jest minimalna. W związku z dużym ryzykiem zakażenia należy podać antybiotyk. Psy myśliwskie narażone są na kontakt ze zwierzyna dziką, więc dbajmy o szczepienie przeciw wściekliźnie raz w roku.

 

9. Zerwanie więzadeł Zerwanie więzadła manifestuje się najczęściej nagłą kulawizną. Każdy taki przypadek należy skonsultować z lekarzem weterynarii. Należy psa ułożyć tak w czasie transportu aby nie ruszał się lub zminimalizować jego ruchy do minimum.

 

10. Urwany pazur Na zerwany pazur zakładamy na 2-3 godz. opatrunek uciskowy, aby zatamować krwawienie. Dezynfekujemy wodą utleniona, rywanolem. Najczęściej nie wymaga to wizyt w lecznicy, chyba że pazur jest naderwany i trzeba go obciąć.

 

11. Rozcięta opuszka Zakładamy opatrunek uciskowy, bo krwawienie jest intensywne. Przy głębokim rozcięciu zakładamy opaskę uciskowa na kończynie powyżej. Należy w ciągu 12 godzin zgłosić się do lecznicy, aby zszyć opuszkę.

 

12. Wykłute przez dzika oko Przyłożyć mokry kompres i założyć opatrunek uciskowy. Jak najszybciej zgłosić się do lekarza weterynarii.

 

13. Urwane ucho Zakładamy opatrunek uciskowy, miękka gaza z dużą ilością bandaża, owijamy bardzo mocno opatrunek wokół głowy i odwozimy jak najszybciej do lecznicy dla zwierząt.

 

14. Wypadniecie oka Przy wypadnięciu oka należy przyłożyć kompres z gazy nasączony woda, aby nie wysychała rogówka i jak najszybciej dostarczyć psa do lekarza weterynarii.

 

15. Zjedzenie skażonej karmy, padliny Gdy pies zje coś podejrzanego należy w ciągu 2 godzin dowieźć go do lecznicy w celu podania środków wymiotnych. Zbieramy resztki tego co pies zjadł do ewentualnych badań.

 

16. Odgryzienie jąder przez dzika Przy tego typu urazie dochodzi do silnego krwotoku, ponadto też jest duża bolesność. Robimy opatrunek uciskowy i jak najszybciej wieziemy zwierzę do lekarza weterynarii.

 

17. Nabicie się na wystającą gałąź Wszystko zależy od umiejscowienia gałęzi, np. wbitej w oko lub w klatkę piersiowej nie należy ruszać tylko dostarczyć do lekarza weterynarii, gałęzie wbite w skórę należy wyjąć, miejsce zdezynfekować.

 

18. Hipotermia czyli pobyt np. w lodowatej wodzie przez dłuższy czas Psa jak najszybciej rozgrzać c-koc, kurtka do okrycia, masaże w celu pobudzenia krążenia. Dobry będzie termofor, koc elektryczny. Przy silnym wychłodzeniu zgłosić się do lekarza weterynarii.

 

19. Hipertermia przegrzanie organizmu Przy przegrzaniu w upały dłuższy pobyt na słońcu, pozostawienie psa w samochodzie. Psa przenieść w chłodne miejsce, zastosować zimne okłady /ręczniki zmoczone zimną wodą/. Gdy pies jest nieprzytomny, ma drgawki, należy go odwieźć do lekarza weterynarii.

 

20. Wycieńczenie fizyczne Pozwolić psu odpoczął, podać wodę i lekko strawny kaloryczny posiłek . Przy intensywnym wysiłku może dochodzić do dużego spadku cukru we krwi co prowadzi do pogłębienia objawów osłabienia, dlatego ważne jest odpowiednie żywienie. Jeżeli pies nie chce jeść można podać słodzona wodę.

 

21. Postrzelenie W każdym przypadku postrzelenia należy starać się dotrzeć jak najszybciej do lekarza weterynarii aby można było ocenić stopień uszkodzeń wewnętrznych. Często rany postrzałowe są niewielkie zewnętrznie, ale pocisk może powodować uszkodzenia narządów wewnętrznych nawet zagrażające życiu. Krwotok do jam ciała objawia się słabnięciem zwierzęcia, blade błony śluzowe, duszność. Przy uszkodzeniach jamy brzusznej występuje silna bolesność przy dotyku, często wymioty. Jeżeli mamy rany mocno krwawiące zakładamy opatrunek uciskowy.

 

22. Uszkodzenie kręgosłupa Przy uszkodzeniu kręgosłupa często występuje silna bolesność, pies może gryźć, więc należy mu założyć kaganiec lub związać pysk. Ostrożnie, najlepiej na kocu przenieść psa do samochodu i odwieźć do lecznicy.

 

23. Złamanie kończyny Przy złamaniu otwartym koniecznie zdezynfekować ranę, założyć opatrunek i unieruchomić kończynę, np. przywiązując kawałek deseczki czy patyka, który usztywni prowizorycznie złamanie. Przy złamaniu zamkniętym, aby zmniejszyć bolesność też możemy założyć usztywnienie.

 

24. Utrata świadomości Przede wszystkim patrzymy czy pies oddycha i czy wyczuwamy akcje serca /przykładamy dłoń lub ucho do klatki piersiowej w okolicy łokcia/. Sprawdzamy czy ma drożne drogi oddechowe-pysk, jama nosowa, ewentualnie usuwamy przeszkody-śluz, zanieczyszczenia itp., pociągamy za język w celu pobudzenia oddechu. Jeżeli nie ma akcji serca czy oddechu wykonujemy masaż serca i sztuczne oddychanie /15 ucisków i 2 wdechy/. Pilnie kontaktujemy się z lekarzem weterynarii i odwozimy psa do lecznicy.

 

25. Epilepsja Drgawki zazwyczaj są krótkotrwałe, nie zagrażają życiu zwierzęcia. Trzeba jedynie uważać żeby nie zrobił sobie krzywdy o jakieś rzeczy niebezpieczne w jego zasięgu. Po napadzie drgawek przez jakiś czas /do 2 godz./ pies jest oszołomiony, kreci się bez celu, dyszy. Przy silnym napadzie może mieć lekko podniesioną temperaturę więc możemy zastosować zimny okład. Kontaktujemy się w najbliższym czasie z lekarzem weterynarii w celu ustalenia przyczyn drgawek. Jedynie przedłużający się napad drgawek - powyżej 3 minut wymaga natychmiastowej ingerencji weterynaryjnej, albowiem może dojść do trwałych uszkodzeń mózgu.


26. Pogryzienie człowieka,  w każdym przypadku trzeba z psem wraz z aktualnym szczepieniem przeciw wściekliźnie zgłosić się do lekarza weterynarii w celu przeprowadzenia obserwacji w kierunku wścieklizny.