Odwiedziło nas ....

Zdaję sobie sprawę  że nie wszyscy odwiedzający moją stronę są myśliwymi . Nie wszyscy nimi chcą być . Kilka zdań wprowadzenia na temat łowiectwa i w tym kontekście myślistwa . Jako posokowiec mam swoje miejsce w etyce i tradycji łowiectwa .



Sumaryczna całość wszystkich zagadnień natury łowieckiej, począwszy od ich historii, poprzez hodowlę, ochronę, literaturę i sztukę, a dąży do zachowania i podniesienia zwierzostanu do najkorzystniejszego poziomu. 

 

Myślistwo natomiast jest znajomością etycznego zdobywania zwierzyny przez umiejętną organizację, przez prawidłowe polowanie i łowy. Podczas gdy łowiectwo mógłby prowadzić całkiem dobrze zamiłowany hodowca, chociażby nie wiedział, którą stroną przykłada się strzelbę do ramienia, to dobrym myśliwym może być tylko osobnik, w którym tę "żyłkę myśliwską" zapaliła iskra Boża, który myślą i jestestwem lgnie z natury do polowań .

 

 

Pod pojęciem "polowanie" rozumie się w myśli prawa łowieckiego:

Tropienie, strzelanie z myśliwskiej broni palnej, łowienie sposobami dozwolonymi zwierzyny żywej. Łowienie zwierzyny przy pomocy ptaków łowczych za zezwoleniem ministra ochrony srodowiska, zasobów naturalnych i leśnictwa. Do celów hodowlanych, w tym eksportu, oraz celów naukowych dozwolone jest łowienie zwierzyny żywej wyłącznie w sieci i nie raniące pułapki, w tym nie chwytające za kończynę. 

 

 

Obowiązujący w Polsce "Regulamin polowań" dopuszcza następujące sposoby polowania: 

 

Polowanie indywidualne - wykonywane przez jednego myśliwego, działającego niezależnie od innych myśliwych znajdujących się w tym samym obwodzie łowieckim i bez użycia naganki, mogącego korzystać z jednego pomocnika, jednak nie w charakterze naganiacza.

polowanie zbiorowe - organizowane na zasadzie pędzeń, w których naganka składająca się z jednej lub więcej osób wypłasza zwierzynę na linię myśliwych, lub też pędzeń na ptactwo, w których myśliwi poruszają się równocześnie z naganką lub bez niej, równolegle do siebie

polowanie z ptakiem łowczym - mogące być indywidualne lub też zbiorowe i którym rządzą inne prawidłowości, bez potrzeby uwzględniania warunków bezpieczeństwa uczestników, gdyż nie jest używana broń palna.

 

 

Polowanie z zasiadki - zasiadka jest to polowanie polegające na zasadzaniu się, czyli czatowaniu na zwierzynę w wybranych miejscach, bądź to na ziemi, bądź też na specjalnie zbudowanych podwyższonych stanowiskach, zwanych ambonami. W ten sposób poluje się indywidualnie na jelenie, daniele, sarny, dziki, wilki, lisy i inne drapieżniki oraz ptactwo wodno-błotne, cietrzewie i słonki. Ambony do zasiadki na grubą zwierzynę ustawia się głównie na granicy lasu i pól, na brzegu zrębów i upraw leśnych, przy łąkach śródleśnych itp., czyli w miejscach, gdzie można się spodziewać wychodzenia zwierzyny na otwarte powierzchnie. Na takie czaty zasiada się przeważnie o świcie lub o zmierzchu, albo też w księżycową noc. Wówczas jednak wolno jest polować tylko na dziki i drapieżniki. Polowanie z ambony ma tę zaletę, że nie wprowadza zbytniego niepokoju w łowisku i zwierzyna trudniej zwietrzy obecność myśliwego, ten z kolei ma możność lepszej jej obserwacji i spokojnego strzału do wybran ej sztuki; w dodatku strzelanie z pewnej wysokości jest bezpieczniejsze niż z ziemi.

 

 

Czaty na dzikie kaczki i dzikie gęsi - odbywają się zazwyczaj rano lub pod wieczór, na ciągach oraz na zlotach. Kaczki bardzo często dzień spędzają na większych zbiornikach wodnych, a dopiero wieczorem odbywają przeloty na żerowiska, by rano powrócić do dziennej ostoi. Gęsi z kolei podczas dnia przebywają na żerowiskach na otwartych polach, a na noc ciągną do zbiorników wodnych. Po ustaleniu szlaku przelotów lub też miejsca siadania, myśliwy ustawia się w dobrze ukrytym miejscu i strzela do przelatujących ptaków. Polując na słonki, czatuje się również na trasie ich wiosennych lotów godowych, zwanych ciągami. Ciągi te odbywają się wieczorem i rankiem, przy czym wieczorem są one intensywniejsze. Typową zasiadką jest też polowanie na cietrzewie na wiosennych tokach. W jakiś czas przed ich rozpoczęciem stawia się na znanych już z lat ubiegłych tokowiskach budki. Są one zbudowane z gałęzi świerkowych, trzciny lub podobnego materiału i muszą w środku pomieścić myśliwego, siedzącego na małej ławeczce lub też w wykopanym dołku. Świtem koguty przylatują na tokowisko i odprawiają swój fascynujący ceremoniał tokowy. Wtedy łatwo jest dojść do skutecznego strzału.

 

 

Podchód - jest to również typowe polowanie indywidualne, choć nieraz odbywa się w dwójkę, z przewodnikiem obeznanym w danym terenie. Polega on na tym, że myśliwy odnajduje zwierzynę i podchodzi do niej na odległość strzału. Tym sposobem poluje się głównie na zwierzynę grubą. Taki rodzaj polowania stawia przed myśliwym szczególne wymagania w zakresie znajomości życia i obyczajów zwierzyny, umiejętności poruszania się w terenie, czytania tropów itd: a równocześnie dając zwierzynie równe szanse. Człowiek znajduje się w ustawicznej walce za zmysłami zwierząt. W każdej chwili może go zdradzić nieostrożny ruch, trzask suchej gałązki pod butem, powiew wiatru lub inne, czasami zupełnie niespodziewane, przy czyny. Chodzić trzeba powoli i ostrożnie, unikając gwałtownych ruchów. Rzecz tym, by myśliwy wcześniej dostrzegł zwierzynę niż ona jego. Bardzo ważne w czasie podchodu jest pamiętanie o kierunku wiatru. "Dobry" wiatr to taki, który wieje od strony zwierzyny w kierunku myśliwe go; "zły", gdy dmucha odwrotnie. Przy złym wietrze podchód jest zupełnie bezcelowy.

 

 

 

Podjazd. Jelenie, daniele i sarny, a nieraz i lis, znacznie lepiej "dotrzymują" przejeżdżający w pobliżu pojazd konny niż pieszego człowieka. Właściwość tę wykorzystać można do zbliżenia się do zwierzyny na odległość strzału. Podjazd odbywa się w ten sposób, że myśliwy i towarzyszący mu woźnica objeżdżają powozem atrakcyjne miejsca w łowisku. Gdy zobaczą zwierzynę, woźnica stara się podjechać pod nią na odległość strzału, po czym myśliwy, bez zatrzymania wozu, zeskakuje z niego w odpowiednio osłoniętym miejscu. Zwierzyna skupia uwagę na odjeżdżającym pojeździe, co ułatwia myśliwemu przygotowanie się do strzału. Nie wolno mu jednak strzelać zanim pojazd nie zniknie z pola widzenia zwierzyny. Jeżeli bowiem zwierzę tylko zaczyna się orientować, że ze zbliżającym się pojazdem konnym związane jest niebezpieczeństwo, to koniec z "dotrzymywaniem". Samochód do polowania z podjazdu nie powinien być używany. Jest w nim coś zupełnie obcego i nienaturalnego, a względy techniczne p ozwalają właściwie tylko na strzał z wnętrza samochodu przez otwarte okno, a tego "Regulamin polowań" słusznie zabrania.

 

 

 

Polowanie na wab. Ten rodzaj polowania polega na przywabieniu zwierzyny na odległość strzału. Naśladując odpowiednim instrumentem lub też ustami głosy niektórych zwierząt, można spowodować, że podążają one w kierunku myśliwego, sądząc, iż jest to rywal, osobnik płci odmiennej tego samego gatunku lub też potencjalna zdobycz. Polowanie na wab wymaga dużych umiejętności w zakresie samej techniki wabienia oraz znajomości obyczajów zwierzyny. Naśladując na kupnym instrumencie w rodzaju rury plastikowej, na odpowiedniej długości kawałku pustej w środku tyki rośliny o nazwie Heracleum, na rogu, szkle od lampy naftowej lub na specjalnie obciętej muszli morskiej ryk byka - można go w czasie rykowiska wywabić z gąszczu na otwartą powierzchnię. Naśladować trzeba głos byka nieco młodszego niż ten, który się odzywa, co sprowokuje go do zbliżenia się w celu przepędzenia domniemanego intruza. Kozła w czasie rui można przywabić przez naśladowanie głosu kozy, czyli tzw. mikotanie. Mikotać można na listku bukowym lub podobnym, na źdźble trawy naciągniętym między palcami lub też na specjalnym instrumencie, tzw. wabiku. I tu ważna jest sama technika wabienia. Wabić trzeba wydając kilka piśnięć w odstępach sekundowych. Potem wabienie przerywa się na kilkanaście minut, pilnie wypatrując, czy rogacz się zbliża. Najlepszym okresem do polowania na wab jest druga połowa rui, czyli okres pierwszej połowy sierpnia. Najkorzystniejszą por ą dnia do wabienia są godziny popołudniowe. Jest zasadą, że w upalne dnie ruja jest znacznie żywsza, a więc i kozły reagują chętniej na wab. Naśladowaniem kniazienia zająca można przywabić lisa, który spodziewa się łatwego żeru. Służą do tego wabiki fabryczne. Najprędzej lis daje się skusić w mroźne i śnieżne dnie zimowe, kiedy mu trudno o zdobycz. Najlepszą porą dnia do wabienia są godziny przedwieczorne, kiedy głodny lis jest już na chodzie. Wabić można z ambon lub też z ukryć na ziemi. Naśladowany głos trwogi zająca powinien rozbrzmiewać z jednego miejsca nie więcej niż dwa razy w odstępach 30 minut. Zdarza się, że lis zbliża się, lecz jest poza zasięgiem skutecznego strzału śrutowego. Wtedy naśladowaniem, pisku myszy można go nieraz przywabić na odpowiednią odległość. Na wab można także polować na cietrzewie, naśladując z budki czuszykanie koguta, jeśli grające na tokowisku kogutki znajdują się w zbyt dużej odległości. Także i jarząbki można przywabić, naśladując specjalną świstawką głos samca lub samicy. Słysząc wabienie, jarząbek odpowiada głosem, po czym przylatuje lub też pieszo przybiega, by nawiązać kontakt z domniemanym rywalem lub też partnerką. Również i słonka na wiosennym ciągu zbacza z drogi i zbliża się do miejsca, z którego myśliwy ją wabi, naśladując świstawką jej psykanie.

 

 

 

Polowanie spod psa. Na ptactwo łowne poluje się głównie indywidualnie lub w kilku myśliwych przy pomocy psa-wyżła. Gdy obiektem polowania są kuropatwy lub bażanty na otwartych polach, myśliwy udaje się tam w celu ich poszukiwania. Wyżeł biegając przed swym panem okłada pole, a gdy zwietrzy zwierzynę robi stójkę, oznajmiając tym miejsce jej przebywania. Myśliwy podchodzi wtedy na odległość strzału, a na jego rozkaz wyżeł wypłasza wystawianą zwierzynę. Po skutecznym strzale pies aportuje zdobycz. Jeżeli teren jest bardziej zakryty lub gdy chodzi o polowanie na dzikie kaczki w zatrzcinionych zbiornikach wodnych, wyżeł nie wystawia zwierzyny, lecz zaraz ją wypłasza i zmusza do poderwania się do lotu. Do ptactwa łownego strzela się bowiem wyłącznie w locie. Po strzałach do zadań psa należy również poszukiwanie ewentualnych postrzałków.

 

 

 

Polowanie z norowcami. Norowcami są psy myśliwskie - jamniki lub teriery - które wpuszcza się do nor lisów, borsuków i jenotów. Psy te atakują zwierzę w norze i zmuszają je do wyskoczenia na powierzchnię. Tam czeka jeden lub też kilku myśliwych z gotowymi do strzału strzelbami, by ubić uciekającego z nory drapieżnika. Poluje się z jednym lub też z kilkoma norowcami, wpuszczając je jednak raczej pojedynczo do nory. Gdy układ nor jest bardzo rozległy albo też drapieżnik mocno się stawia i nie chce opuścić nory, wtedy w akcji mogą być też dwa psy jednocześnie. Polowanie to jest szczególnie wydajne w czasie cieczki lisów, tj. w styczniu i lutym, kiedy zwierzęta te szczególnie często przebywają w norach. 

 

 

 

Polowanie pędzeniami. Pędzenia mogą być polne - na zające, kuropatwy i bażanty lub leśne - na grubą zwierzynę , lisy i zające. Bierze w nich udział od kilku do dwudziestukilku myśliwych (w polowaniu na zające nie mniej niż sześciu) oraz odpowiednia liczba naganiaczy. Poluje się w tzw. miotach, to jest na powierzchniach wielkości od kilkunastu do kilkudziesięciu hektarów. W pędzeniach na zające myśliwi tworzą na jednym z boków miotu linię, stając jeden obok drugiego w odległości 60-80m. Na skrzydłach pędzenia może zajmować stanowiska najwyżej dwóch myśliwych. W pędzeniach leśnych na zwierzynę grubą obstawiać myśliwymi można również ściany boczne oraz tylną ścianę miotu. Myśliwi zajmują stanowiska wskazane im przez osobę rozprowadzającą i ustawiają się pod ścianą pędzonego miotu. Na przeciwnej od linii myśliwych stronie miotu ustawia się nagankę, która na umówiony sygnał rusza w kierunku tej linii. Gdy zbliży się ona na odległość 150 m (w lesie 100 m), powinien rozlegać się drugi sygnał, zakazujący strzelania w miot. Trzeci sygnał zaś oznajmia zakończenie pędzenia i obowiązek rozładowania broni. Dopiero w tym momencie myśliwi mogą opuścić swe stanowiska, by pozbierać strzeloną zwierzynę i udać się do miejsca zbiórki. Psy biorące udział w polowaniu na zające mogą być spuszczone dopiero po zakończeniu miotu, by wówczas zajęły się aportowaniem. W polowaniu na dziki psy małych ras mogą wziąć udział w pędzeniach i posłużyć do wyprowadzenia zwierzyny na linię myśliwych. Na zwierzynę płową poluje się też tzw. cichymi pędzeniami, polegającymi na tym, że do obstawionego przez myśliwych na przesmykach miotu wchodzi jeden lub dwóch naganiaczy, którzy bez hałasu starają się ruszyć zwierzynę. Ze względów bezpieczeństwa dozwolony jest tu jednak tylko strzał poza miot. Do polowań zbiorowych należą też pędzenia na ptactwo łowne, przy których grupa myśliwych, wspomagana psami płochaczami, a ewentualnie jeszcze naganiaczami, porusza się w równej linii po terenie polnym lub podmokłym i strzela do podrywających się bażantów, kuropatw lub kaczek.

 

 

 

Polowanie z fladrami. Jest to pewna odmiana pędzeń, stosowana przy polowaniu na wilki i ewentualnie lisy. Po otropieniu wilków na śniegu, otacza się miejsca ich zalegania sznurem, na którym w bliskich odstępach przymocowane są czerwone chorągiewki długości ok. 40 cm. Fladry zawiesza się na niewielkiej wysokości na krzewach i drzewach. Myśliwych cicho ustawia się na przesmykach, zdejmując fladry w pobliżu tych stanowisk. Teraz 2-3 naganiaczy wchodzi w miot i rusza wilki. Te. bojąc się powiewających czerwonych szmatek, nie przechodzą przez fladry i próbują wyjść z opresji w miejscach nieofladrowanych; tam pojawiają się w zasięgu strzału.

Polowanie z ptakami łowczymi. Sokolnictwo uprawiane jest przez bardzo nielicznych tylko myśliwych, zgrupowanych w Sekcji Sokolniczej PZŁ. Jest to bowiem trudna sztuka polowania, polegająca na układaniu ptaka drapieżnego tj. oswojeniu go i nauczeniu współdziałania z człowiekiem, przy wykorzystaniu jego naturalnych predyspozycji do ścigania i pochwycenia zwierząt - ofiar. W Polsce do celów sokolniczych używany jest prawie wyłącznie jastrząb. Poluje się z nim na zwierzynę drobną oraz na ptaki krukowate. W polowaniu zazwyczaj uczestniczy jeszcze pies, który wyszukuje i wypłasza zwierzynę.

Podział psów myśliwskich ze względu na rodzaj ich wykorzystania w łowisku. Mając na uwadze kryterium użytkowości psów myśliwskich oraz sposób w jaki mogą one poprzez swoją pracę skutecznie wesprzeć myśliwego podczas polowania wyróżnia się w Polsce zwyczajowo kilka ich specjalności. We wspomnianym podziale wyszczególnić można następujące grupy psów: legawce (wyżły), płochacze, tropowce i posokowce, dzikarze, norowce, aportery oraz gończe.

Legawce (wyżły)

Wyżły to psy chyba najczęściej ze wszystkich innych ras myśliwskich kojarzone z łowiectwem oraz samą sylwetką myśliwego. Legawce to 37 ras tworzących trzon grupy VII według podziału FCI (Międzynarodowej Federacji Kynologicznej). Przedstawiciele wspomnianej grupy dzieleni są ponadto tradycyjnie na wyżły z Wysp Brytyjskich potocznie nazywane anglikami (Pointer, Seter irlandzki, Seter irlandzki czerwono-biały, Seter angielski, Seter szkocki (Gordon)) oraz wyżły kontynentalne (np. Wyżeł niemiecki krótkowłosy, Wyżeł weimarski, Wyżeł włoski krótkowłosy, Mały münsterländer, Wyżeł czeski szorstkowłosy – Fousek). Główną, charakterystyczną i jednocześnie wspólną cechą wszystkich wyżłów jest zdolność do wykonywanie przez nie stójki inaczej określanej mianem wystawiania. Stójka, (której zawsze towarzyszy m.in. zauważalne skoncentrowanie uwagi psa oraz wyraźne napięcie muskulatury całego ciała), manifestuje się poprzez zamieranie wyżła w bezruchu,

w charakterystycznej pozycji w momencie, w którym zwietrzył on zwierzynę. Sposób jej wykonania jest w dużej mierze zależny od rasy chociaż nie bez znaczenia są tutaj także indywidualne cechy poszczególnych czworonogów. Dla przykładu od pointera, „arcymistrza pola” poruszającego się po nim z wielką pasją, dużą prędkością, od horyzontu do horyzontu, oczekuje się przejścia do niemalże posągowej stójki z pełnego galopu, podczas gdy np. setery czy wyżły niemieckie powinny wcześniej „ściągać”. Pod pojęciem tym należy rozumieć „przejście”, pokonanie przez psa jeszcze kilku bądź kilkunastu metrów od chwili kiedy poczuje on odwiatr zwierzyny do momentu jego zatrzymania się w typowej pozie wystawienia. W przypadku wyżłów niemieckich stójka będzie najczęściej wykonywana

w pozycji stojącej, nierzadko z ugiętą i podniesioną ku górze jedną z kończyn piersiowych. Setery angielskie natomiast wystawiają w pozycji warującej lub półsiadzie stąd też wzięła się polska nazwa grupy VII – legawce (ówczesny pies legawy jako pierwszy pomocnik myśliwego przejawiający skłonności do wystawiania brał jeszcze udział, w polowaniach można by powiedzieć „starego typu”, podczas których ptactwo znajdujące się przed warującym psem nakrywano siecią).

Bez wątpienia kariera wyżłów nabrała tempa w okresie wprowadzenia do łowiectwa broni palnej, umożliwiającej oddawania wielu, celnych strzałów w niewielkich odstępach czasu. Zastosowanie tego nowego, rewolucyjnego rozwiązania spowodowało wówczas ukształtowanie reguł i zasad polowania z wyżłami, które zachowały się

i funkcjonują do dnia dzisiejszego. Według przyjętego i utartego kanonu pracy od psów tych wymaga się, aby znajdując się w dużym polu przeszukiwały one (okładały) je pod wiatr (ewentualnie z wiatrem bocznym), wydajnie przy tym galopując bądź kłusując w stylu danej rasy (sposób poruszania się psa, trzymania głowy, ogona itp. ). Samo okładania pola przez psa powinno charakteryzować się wykonywaniem przez niego 80 – 150 metrowych zakosów w prawo i lewo z zaznaczeniem, iż każdorazowa zmiana strony musi następować przed towarzyszącym psu myśliwym, przy założeniu stałego posuwania się tego duetu do przodu (w celu lepszego zobrazowania pracy psa można w uproszczeniu powiedzieć, iż pies porusza się przed myśliwym „zygzakiem”). Taki typ pracy gwarantuje skuteczne, systematyczne oraz szybkie przeszukanie jak największej powierzchni pola pod kątem odnalezienie bytującej tam zwierzyny (wszelkie zwierzęta nie będąca obiektem polowania oraz zwierzęta domowe powinny być przez psa respektowane czyli ignorowane). Kiedy natomiast zwierzyna zostaje przez psa zwietrzona, wyżeł powinien ją wystawić, a po dojściu do niego przygotowanego do oddania strzału myśliwego wypchnąć ją po otrzymaniu stosownej komendy. Podczas wykonywania wymienionych czynności, zarówno przez psa jak i myśliwego, ten pierwszy winny jest zachować spokój i opanowanie, a także pozostać na miejscu, aż do chwili otrzymania polecenia szukania oraz zaaportowania przewodnikowi strzelonej przy nim zwierzyny.

Wraz ze schyłkiem XIX w. pojawiła się w Niemczech i rozpowszechniła tendencja przekształcania wyżła w psa coraz bardziej uniwersalnego. Trend ten utrzymał się do dziś. Obecnie przedstawicieli grupy VII układa się i skłania do pracy nie tylko w suchym polu, ale często w dwóch (wyżły wielostronne – pole, woda), a nawet w trzech środowiskach (wyżły wszechstronne – pole, woda, las). I choć taka maksymalizacja wykorzystania użytkowych możliwość wyżłów w różnych typach łowiska ma swoje uzasadnienie praktyczne, posiada także spore grono przeciwników. Uważają oni, iż praca dolnym wiatrem oraz aport wpływają w sposób zdecydowanie pejoratywny na siłę górnego wiatru wyżła, stanowiącego można by rzec kwintesencje jego myśliwskich, wrodzonych możliwości. Od psów wielo i wszechstronnych wymaga się nabycia szerszych umiejętności pracy m.in. w tzw. małym polu (przynoszenie zagubionej zwierzyny czy włóczek (ptak łowny, królik, zając)), w wodzie (aport kaczki z szuwarów, bobrowanie za nią itp.) jak również w lesie (zachowanie spokoju na stanowisku, buszowanie, tropienie po farbie, włóczka drapieżnika itp.) z czym większość odpowiednio układana i prowadzona daje sobie doskonale radę.

Płochacze

Płochacze to psy, które w przeciwieństwie do wyżłów trudno zaszeregować do jednej konkretnej grupy ras podziału przyjętego przez FCI. I choć do tradycyjnych płochaczy zalicza się psy należące do grupy VIII FCI tj. Spaniele Angielskie (m.in. Cocker Spaniel Angielski, Angielski Springer Spaniel, Walijski Springer Spaniel) oraz Płochacza niemieckiego i Kooikerhondje (Płochacz Holenderskiego), w łowisku, w roli psów tej specjalności spotyka się różnych przedstawicieli małych i średnich ras psów myśliwskich tj. teriery, gończe czy jamniki. Zasadniczą jednak cechą, która odróżnia płochacze od wyżłów jest to, iż te pierwsze nie posiadają zdolności do wykonywania stójki choć sam schemat sposobu ich pracy jest zbliżony. Brak wspomnianej umiejętności wystawiania wymusił poniekąd inną metodę pracę tych psów, mianowicie „przed strzelbą”, a więc w pobliżu myśliwego. Odpowiednio wyszkolony płochacz powinien podczas przeszukiwania pola poruszać się zakosami, zawsze przed myśliwym, nie oddalając się od niego na dystans większy niż 30-35 metrów w prawo i lewo, a zwietrzoną zwierzynę zaznaczać w czytelny dla przewodnika sposób postawą swojego ciała oraz ruchami ogona dając mu tym samym czas i szansę na złożenie się i oddanie strzału.

Aportery

Choć aportować postrzałki są w stanie i to z sukcesem praktycznie wszystkie psy ras myśliwskich, których zdolności w tym kierunku zostały dodatkowo wzmocnione szkoleniem, kynologia dochowała się także w tej konkretnej dziedzinie użytkowości, wyspecjalizowanych ekspertów w postaci sześciu ras Retrieverów ( Labrador Retriever, Golden Retriever, Flat Coated Retriever, Curly Coated Retriever, Nova Scotia Duck Tolling Retriever oraz Chesapeack Bay Retriever) zaklasyfikowanych przez FCI do grupy VIII. Najistotniejszą cechą Retrieverów, która wysuwa je przed szereg innych czworonogów zdolnych do aportu jest fakt posiadania przez nie unikatowej umiejętności w postaci tzw. markingu. Pod tym angielsko brzmiącym wyrazem kryje się zdolność do zapamiętywania przez towarzyszącego myśliwemu psa, toru lotu oraz domniemanego miejsca upadku strzelonego przy nim ptactwa (nawet kilku czy kilkunastu sztuk), które pies równie chętnie i w odpowiedniej kolejności
(zgodnej z tą w jakiej zostały strzelone) podejmuje z lądu jak i lodowatej wody. Ta wyjątkowa zaleta użytkowa w połączeniu z bardzo przyjaznym usposobieniem zdecydowały o tym, iż psy te (głównie Labradory i Goldeny) znalazły swoich zwolenników nie tylko wśród myśliwych, ale zyskały najpierw sympatię, a następnie status najpopularniejszych czworonogów na świecie utrzymywanych dla towarzystwa. Polska także wpisuje się w tym kontekście, w tę globalną tendencje, przy czym w łowiectwie, dwa najpopularniejsze Retrievery są wykorzystywane także jako płochacze oraz tropowce.

 

Dzikarze

Do grupy dzikarzy zwykło zaliczać się wszystkie psy użytkowane do polowań na dziki tak więc mogą być nimi zarówno jamniki, teriery jak i wyżły, różne rasy psów gończych czy szpice myśliwskie. Ze względów humanitarnych oraz etycznych myśliwy musi sobie oczywiście zadać pytanie czy wybór danej rasy do tego typu polowania jest właściwy. Po pierwsze pies nigdy nie może zastąpić myśliwego podczas polowania, ma jedynie stanowić dla niego wsparcie, ponadto wykorzystywanie do polowań na dziki psów zbyt dużych, ciężkich czy mało zwrotnych stanowi naganną praktykę narażającą je na bardzo dotkliwe urazy ze strony czarnego zwierza, a nawet tragiczne zakończenie żywota. Choć wymagania jakie stawia się psom podczas polowań indywidualnych lub zbiorowych zasadniczo różnią się, można jednak uznać, iż wspólnym mianownikiem idealnego dzikarza są takie cechy jak wykazywanie zainteresowanie podczas łowów tylko dzikami, odwaga, wytrwałość, pasja, karności, ciętość, przy trzymanej w ryzach niezależności, która nie będzie popychać dzikarza w czasie pobytu w łowisku, w kierunku działań na „własną łapę”. Podczas polowań indywidualnych bardziej przydatne i użyteczne wydają się być psy małych ras myśliwskich jak jamniki, alpejskie gończe krótkonożne czy teriery (choć te muszą być w stanie zapanować nad swoim temperamentem i ciętością), których m.in. niepozorny wzrost stanowi jedną z cech przyczyniających się do wysokiego stopnia ich skuteczności. Mając na uwadze fakt, iż podczas tego typu łowów rola dzikarza sprowadza się do zatrzymania dzika w miejscu, oszczekujący z niestwarzającej dla siebie większego ryzyka odległości pies, wykazujący przy tym umiarkowany stopień agresywności bywa często lekceważony przez dzika, przez co nie skłania go do ucieczki. Zwierz nie czując się zagrożony, nie uchodzi, dając tym samym myśliwemu czas oraz okazję dojścia go i oddania skutecznego strzału. Psy myśliwskie ras średnich i dużych o odpowiedniej odwadze i dzielności sprawdzają się natomiast zdecydowanie lepiej podczas polowań zbiorowych, kiedy to oczekuje się od nich „wypchnięcia” z opolowywanego miotu bytujących w nim dzików tuż na linię myśliwych. Psu w żadnym wypadku nie wolno oddawać się samowolnej, długotrwałej gonitwie za zwierzyną, a po dokładnym przeszukaniu miotu i zakończonym pędzeniu musi on bezproblemowo zostać odwołany i powrócić do podkładaczy. W sytuacji podążania za postrzałkiem dzikarz powinien iść po jego tropie do skutku i albo go osaczyć albo doprowadzić myśliwego do osobnika, który „spisał już testament”.

 

Tropowce i Posokowce

Tropowce i posokowce to dwie, a właściwie jedna, zróżnicowana, ale bardzo szczególna grupa psów myśliwskich. O jej wyjątkowości decyduje fakt tego jak ważną i pożyteczną pracę psy tej specjalności wykonują na rzecz zwierzyny i myśliwych nie zawsze przecież perfekcyjnie celnie posyłających swe kule w jej kierunku. Dzięki, swojej ciężkiej, ale i odpowiedzialnej pracy tropowce dopełniają z satysfakcjonującymi rezultatami pojęcie dobrze rozumianych „etycznych i prawych łowów”. W polskiej nomenklaturze łowieckiej mianem tropowców określa się psy, do zadań których należy poszukiwanie i dochodzenie rannej, grubej zwierzyny zwanej w gwarze myśliwskiej postrzałkami. Grupa tropowców jest duża i złożona z przedstawicieli rekrutujących się bez mała ze wszystkich grup psów myśliwskich. Znaleźć tu więc można zarówno aportery, jak i jamniki, teriery, gończe, szpice czy legawce. Spośród tropowców przyjęło się też zwyczajowo wyodrębnianie 3 ras (zaliczonych do grupy VI FCI) posokowców tj. bawarskiego, hanowerskiego oraz alpejskiego gończego krótkonożnego. Teoretycznie te szlachetne psy, spośród wszystkich innych wydają się być najbardziej do tego typu pracy predestynowane, ze względu naturalną skłonność do posługiwania się podczas pracy dolnym wiatrem (czego nie można jednakże odmówić i jamnikom oraz pozostałym przedstawicielom grupy VI), nie mniej jednak nie do przecenienia są także przejawiane przez poszczególne osobniki niezależne od rasy cechy indywidualne. Do zadań tropowców należy odnajdywanie postrzałów po zimnej, starej oraz przestarzałej farbie, a więc leżącej 6-8h, 12 i ponad 24 godziny.

 

Gończe

Gończe to najliczniejsza (71 ras zarejestrowanych przez FCI w grupie VI), najstarsza obok chartów oraz najbardziej zróżnicowana pod względem eksterierowym grupa psów myśliwskich przeznaczanych, od zarania dziejów do łowów w środowisku leśnym. Ten typ łowiska i sposób polowania do jakiego te psy wykorzystywano ukształtował ich pokrój, nadając im budowę wytrwałego, zdolnego do wielogodzinnej pogoni długodystansowca, poruszającego się głównie kłusem ze względu na fakt, iż jest to chód charakteryzujący się największą ekonomiką ruchu. Zdecydowanie nie bez znaczenia dla gończych jest także aspekt posiadania przez nie doskonałego dolnego wiatru i głośnego, melodyjnie brzmiącego głosu pozwalającego doświadczonemu myśliwemu zorientować na podstawie grania psa, gdzie w danej chwili ten ostatni się znajduje, za jaką zwierzyną podążą, czy goni na oko czy po tropie itp. Nie mniej jednak czasy rozkwitu i świetności tradycyjnych polowań z gończymi skończyły się wraz
z upadkiem arystokracji. W Polsce polowania tego typu są zabronione, ale przedstawiciele VI grupy FCI wykorzystywani są z sukcesem w roli tropowców, płochaczy czy dzikarzy. Warto także podkreślić, iż polska kynologia „wydała na świat” dwie rodzime rasy psów gończych tj. Gończego Polskiego oraz Ogara Polskiego, z których zwłaszcza ten pierwszy zawładnął sercami polskich myśliwych sprawdzając się doskonale, dzięki swym walorom użytkowym w roli naprawdę skutecznego psa myśliwskiego.

Norowce

Norowce to grupa wyspecjalizowanych psów myśliwskich, wyhodowanych w celu polowania pod ziemią. Do norowców zalicza się wszystkich przedstawicieli grupy IV (czyli 9 ras jamników) oraz niektóre teriery (przede wszystkich Niemieckiego Teriera Myśliwskiego, Teriera Walijskiego, Foksteriera Krótko- i Szorstkowłosego, Border Teriera czy Jack i Parson Russell Teriera). Do tradycyjnych zadań psów ras norujących należało zmuszenie do opuszczenia nory (lub zdławienia) bytujących w niej drapieżników czworonożnych taki jak lis i borsuk. Obecnie dołączył do nich również jenot. Na początku XX wieku zaistniała także potrzeba ograniczenia pogłowia dzikich królików zamieszkujących w podziemnych norach, a stanowiących w niektórych regionach poważny problem. Aktualnie jednak ten typ norowanie nie jest w Polsce praktykowany. Cechami jakimi powinien legitymować się dobry norowiec poza odpowiednią budową, rozumianą głównie jako mały wzrost oraz stosunkowo niewielki obwód klatki piersiowej, są pewne, pożądane cechy jego charakteru. Zaliczyć do nich można pasję, czyli chęć pościgu za drapieżnikiem, wytrwałość w ataku na tego ostatniego, skłaniającą psa do systematycznej i nieprzerwanej pracy w norze, a także wiatr czyli czułość jego węchu pozwalający mu zwłaszcza w przypadku rozbudowanych przestrzennie nor bezbłędnie lokalizować przeciwnika.

Ideą polowania z norowcami jest wypłaszanie przez pracującego pod ziemią psa bytującego tam drapieżnika na strzał oczekującego przy norze myśliwego. Polowania tego typu to oprócz niesamowicie emocjonujących przeżyć dla myśliwego, jedna, co warto podkreślić,
z najefektywniejszych metod redukcji drapieżników czworonożnych, a więc tym samym forma ochrony zwierzyny drobnej. Można wyróżnić następujące metody polowań z norowcami : w norach naturalnych (forma tradycyjna i najbardziej popularna), w norach sztucznych zakładanych w łowisku, przy stogach oraz w przepustach i drenach melioracyjnych.

Ze względu na dobro i bezpieczeństwo psa za nie do przecenienia trzeba uznać posiadanie przez myśliwego umiejętności rozpoznawania tego czy nory są zasiedlone czy też nie, jak również określenia kto jest ich potencjalnym lokatorem. Ma to znaczenie zwłaszcza
w przypadku polowania przy norach naturalnych, w których to przykładowo dochodzi do spotkania psa młodego bądź niedoświadczonego z borsukiem będącym znacznie trudniejszym i silniejszym fizycznie przeciwnikiem od lisa czy jenota. Z wielką niechęcią opuszcza on swe nory, broni się zaciekle wykorzystując w pełni atrybuty, w które wyposażyła go natura w postaci długich ostrych pazurów, mocnych zębów i silnego ich chwytu. Poza tym w skrajnych przypadkach borsuki zdolne są zakopywać intruza, w zaślepionej części korytarza, wtedy to życie psa często zależy już tylko niestety od ingerencji z zewnątrz. Lis natomiast jest drapieżnikiem, który gotowy jest zarówno podjąć walkę jak i po prostu salwować się ucieczką. Istotnym jest tu także fakt, iż lis w przeciwieństwie do jenota i borsuka nie przesypia zimy. Jego zadowalająca kondycja podczas tej pory roku gwarantuje mu przetrwanie także poza norą w związku z czym nie musi się tak zaciekle bronić przed jej opuszczeniem i może pozwolić sobie w skrajnych okolicznościach na jej pospieszne opuszczenie. Polowanie przy norach naturalnych jest polowaniem najtrudniejszym i najbardziej niebezpiecznym dla psa zwłaszcza w przypadku gdy ukształtowanie nory nie jest dokładnie znane bądź jest to nora jednokomorowa, mała i ślepa, z której pies nie ma możliwości wypędzenia lisa, a jedyne co mu pozostaje to głoszenia i kopanie. „Wycieranie nor” naturalnych bez wątpienia wiąże się z największym zagrożeniem dla pracujących psów, z których najpoważniejszym jest zakopanie psa. Późniejsza próba lokalizacji jego położenia i dotarcia do tego miejsca jest sprawą bardzo trudną, poza tym nie może pomijać ważnej kwestia dotyczącej ewentualnego dewastowania środowiska podczas rozkopywanie nor. Alternatywą dla nor naturalnych są jej sztuczne odpowiedniki zakładane w łowisku. Konstruuje się je z różnych materiałów tj np. drewno, beton, cegły czy tworzywa sztuczne w sposób jak najwierniej odzwierciedlający układ nor naturalnych. Składają się one z kotła (w norach naturalnych może być nawet kilka kotłów w przypadku bardzo rozbudowanych nor borsuczych) czyli miejsca, które stanowi główne lokum mieszkańca nory, gdzie odpoczywa, śpi, wychowuje młoda, a także z korytarza bądź korytarzy, które są drogami wejścia i wyjścia ( nazywane oknami – czyli wlotami nory) z kotła na powierzchnię ziemi. Wspomniane sztuczne konstrukcje posiadają nad naturalnymi tę przewagę, iż znana jest ich dokładna lokalizacja jak również ich budowa przestrzenna. Dzięki temu łatwo można przewidzieć kierunek ucieczki drapieżnika (który przeważnie bardzo szybko stara się ją opuścić nie próbując jednocześnie wchodzić w bezpośredni kontakt z norowcem), a w sytuacji ewentualnego zagrożenia bezpieczeństwa psa pozwala dużo łatwiej oraz szybciej do niego dotrzeć i podjąć odpowiednie działanie.

Kolejną metodą norowania jest polowanie w przepustach i drenach melioracyjnych. Muszą one być suche, drożne i posiadać wylot np. na rów. Najczęściej długość ich nie przekracza 300m, choć spotyka się i takie, które mierzą nawet ponad 1 km. W przypadku tych ostatnich myśliwi obstawiają znajdujące na ich przebiegu wybrane studzienki. Podczas tego typu polowania jamniki można wpuszczać do kanałów parami, jednakże teriery sugeruje się (we względu na ich wzrost i temperament) umieszczać raczej pojedynczo lub na zmianę. Generalnie podczas łowów z norowcami należy mieć zasadniczo na względzie, iż
w przypadku wpuszczania do nory na raz więcej niż jednego psa istnieje znaczne ryzyko zaistnienia miedzy nimi bezpośredniego konfliktu. Norowce w sytuacji kontaktu z drapieżnikiem mogą nie stanowić dla siebie wsparcia lecz zaczną ze sobą walczyć lub pobudzać się nawzajem znacznie opóźniając moment opuszczenia nory (ma to szczególne znaczenie w przypadku nor naturalnych). Co bardzo ważne psy obowiązkowo pracują bez obroży, która mogłaby pod ziemią przyczynić się do ich zaklinowania.

Ostatnią, bardzo skuteczną, dająca rewelacyjne efekty i lubianą przez myśliwych formą norowania jest polowanie na drapieżniki przy stogach. Polowanie to jest dla psa znacznie bezpieczniejsze od norowań pod powierzchnią ziemi. O jego sukcesie i licznych pokotach przesądza fakt, iż obecnie duża część lisiej populacji traktuje stogi jako substytut nor ziemnych. Co więcej praktycy sugerują, iż największa liczba lisów zasiedla stogi składające się z okrągłych balotów, w przeciwieństwie do stert słomy upakowanej w „kostki”, które utrudniają poruszanie się zwierzętom, a czasem mogą stanowić nawet śmiertelne zagrożenie dla psów. Jeśli chodzi o dobór norowców do stogowania to wydaje się, iż do polowań tego typu bardziej predestynowane są teriery, którym łatwiej, dzięki swej budowie ciała przemieszczać się obrębie stogu i przeszukiwać jego piętra. Podczas polowania przy stogach należy zdecydowanie zwrócić szczególną uwagę na zachowanie daleko idących środków ostrożności przy posługiwaniu się bronią i pamiętać o zapisie w rozporządzenie Ministra Środowiska z dnia 23 marca 2005r., w sprawie szczegółowych warunków wykonywania polowania i znakowania tusz dopuszczającym oddawanie strzałów wyłącznie do zwierzyny odchodzącej od stogów.

Zanim jednak norowiec będzie miał okazję sprawdzenia swych walorów użytkowych i umiejętności podczas prawdziwego polowania warto zapoznać go z norą i lisem na sztucznie do tego celu stworzonym obiekcie – sztucznej norze, o konstrukcji jak najbardziej przypominającej warunki naturalne, ale tak zaaranżowanej (zastawki odgraniczające zwierzęta, ruchome pokrywy zewnętrzne), iż daje ona przewagę psu nad lisem, a ponadto umożliwia przewodnikowi ciągłą obserwację pracy czworonoga i ewentualne podjęcie interwencji w każdym odcinku jej przebiegu. Trenowanie psów do pracy w sztucznej norze nie jest rozwiązaniem ostatnich czasów, gdyż jak wynika z niemieckiego tłumaczenia książki Fouilloux`a czyniono to już w 1560 roku. Za zasadnością tego typu szkolenia przemawia fakt, iż sztuczna nora przygotowuje norowca na takie sytuacje jakie mogą zaistnieć podczas realnego polowania, uczą go przemieszczania się po wąskich, ciasnych
i ciemnych korytarzach, a także co jest bardzo przydatne w późniejszej praktyce odróżniania nor pustych od zasiedlonych. Myśliwi polujący z norowcami sugerują, aby bardzo uważnie i rozsądnie „ustawiać poprzeczkę” początkującemu norowcowi, rozpoczynając norowanie
z nim od polowań przy norach wyposażonych w kilka okien, następnie zapoznając psa z drenami i niewielkimi stogami, a w miarę nabierania doświadczenia także z trudniejszymi norami naturalnymi wyposażonymi tylko w jedno okno i dużymi stogami. Niewątpliwie różnorodność doświadczeń i sytuacji z jakimi pies miał możliwość spotkać się podczas treningów w sztucznej norze przekłada się na jego sukces łowiecki, a czasami także ratuje mu życie lub pozwala uniknąć poważnych urazów.